TURCJA – Kapadocja, kraina tufowych skał

DLACZEGO TU…?

Kapadocja

Turcja – Kapadocja

Bardzo dużo czytaliśmy o tureckiej Kapadocji. Zdjęcia, które oglądaliśmy w necie i zachwyt tym miejscem jaki pojawiał się w niemal każdym przeczytanym artykule spowodował, że turecka kraina skał tufowych stała się naszym celem. Z uwagi na fakt, że Turcja to również wspaniałe miejsce na wakacyjny wypoczynek postanowiliśmy połączyć dwa w jedno, czyli osiągnąć cel jakim była Kapadocja oraz zorganizować sobie wypoczynek na wybrzeżu tureckiej riwiery. Nie ma co ukrywać, wszystko udało sie niemal perfekcyjnie. Za wyjątkiem tego, że nie kupiłem sobie kurtki skórzanej podczas wyjazdu do Kapadocji. Ale do poznania szczegółów całego wypadu zapraszamy do lektury naszej krótkiej relacji.

WRAŻENIA

KapadocjaCoś niespotykanego, nieprawdopodobnego, unikalnego, charakterystycznego, to zaledwie kilka przymiotników, którymi możemy opisać Kapadocję. Charakterystyczny krajobraz skał i wzgórz zniewolił nas zrodzonym zachwytem. Podczas zwiedzania kilkunastu punktów wycieczki zawsze wracałem  ostatni do autokaru próbując zobaczyć i sfotogtafować jak najwięcej. Wycieczka była o tyle ciekawa i urozmaicona, że autokar woził nas po różnych miejscach Kapadocji pokazując te  najciekawsze. Zwiedzanie Kapadocji to 1/3 pierwszego dnia przyjazdu i połowa drugiego dnia odjazdu. To trochę zbyt mało, ale cóż, Kapadocja jest bardzo mocno oddalona od wybrzeża i aby zobaczyć więcej trzeba byłoby wyjachać na min. 3 dni z dwoma noclegami. Ale i tak udało się zobaczyć to co najciekawsze.

ZWIEDZANIE

KapadocjaWycieczka do Kapadocji okrutnie postawiła nas na nogi jeszcze przed świtem. A że był to czerwiec, czyli miesiąc z najdłuższymi dniami to każdy może sobie wyobrażić co znaczy wstać w tym miesiącu przed świtem. O godzinie 5 rano autokar zabrał nas z przed hotelu i ruszyliśmy w drogę. Na początku było nudno i ciemno. Autokar zbierał turystów zajeżdżając do różnych hoteli w okolicy. Trwało to dobre 1,5 godziny. Po zebraniu wszystkich ruszyliśmy już do celu. Przewodnik – Turek mówiący całkiem dobrze po polsku przedstawił wszystkim plan wycieczki, czyli gdzie się zatrzymujemy, jak płacimy za obiady w umówionych miejscach, które miejsca już w Kapadocji będziemy zwiedzać, ile czau poświęcamy na każde z nich itp. Nie wziął tylko pod uwagę awarii autokaru, która zatrzymała nas na dobre 1,5 godziny. To była wymierna strata czasu przy bardzo napiętym planie zwiedzania. Przejeżdzając przez góry Taurus w autokarze nawaliły hamulce, bez których oczywiście nie mogliśmy kontunuować dalszej podróży. KaravanZatrzymaliśmy się w Seydisehir gdzie zaplanowane było śniadanie. Przy tej okazji byliśmy świadkami świetnej organizacji Turków w serwisie autokaru. Po niezbyt długim czasie podczas naszego postoju podjechał jakiś stary samochód przywożąc nowe części do wymiany w autobusie, później serwis i w drogę. Oczywiście pojęcie niezbyt długiego czasu, czyli około 40 minut na odludziu gdzie stała tylko jedna restauracja było naprawdę krótkim czasem. No ale dobrze, postój przedłużył się z planowanych 30 minut do 90. Po zjedzeniu śniadania, które należało sobie zabrać jako lunch packet z hotelu, a w restauracji można było sobie dokupić coś do picia lub coś na ciepło do zjedzenia ruszyliśmy dalej w drogę. Jechaliśmy i jechaliśmy. Po 2 godzinach jazdy przystanek w kerwansaraju (domu zajezdnym dla karawan), w którym dawno temu zatrzymywały się karawany handlowe na Jadwabnym szlaku z Azji do Europy. Miejsce na totalnym odludziu, ale z pieknym widokiem na ośnieżony szczyt wulkanu Hasan Dag. Tutaj zapodano nam około 30 minut przerwy na zakup pamiątek i znów w drogę. Około godziny 13.00 zatrzymaliśmy sie na dłuższy postój tym razem na obiad w miejscowości Aksaray. Restauracja w drodze do KapadocjiKoszt posiłku zawarty był już w cenie wycieczki, ale nie do końca. Nie pierwszy raz już się nam zdażyło, że jedzenie wliczone było w cenę wycieczki, ale zimne napoje trzeba  było dokupić sobie extra. W tej restauracji poczęstowano nas jednak kawą, a zimne napoje każdy dokupywał sobie wg potrzeb i gustu. Po obiedzie ruszyliśmy dalej w drogę. W godzinach popołudniowych dojechaliśmy do podziemnego miasta Saratli. Miejsce to zapisane było w naszym  planie zwiedzania. Z uwagi na opóźnienie spowodowane awarią autokaru nasz przewodnik zastanawiał się, czy nie odpuścić sobie tego miasta. W ostateczności zdecydował się jednak pokazać nam podziemia w trochę szybszym joggingu. Podziemne miasto nie zrobiło na nas większego wrażenia, ale dla tych, co lubią kamienne, skalne podziemia to może być ciekawe. Zwiedzanie nawet gdyby iść normalnym tempem nie zajmuje dużo czasu. Z tego co pamiętam po około 20…30 minutach byliśmy już na zewnątrz. Przed wejściem do skalnego miasta na murkach Kapadocjaotaczających parking siedziały mieszkanki miasteczka sprzedające charakterystyczne pamiątkowe lalki. Fajnie to wyglądało, ponieważ wszystkie murki umajone były tymi lalkami, a między nimi siedziały sprzedające je kobiety. Na koniec z opóźnieniem dojechaliśmy już do miasta Nevsehir skąd rozpoczęliśmy zwiedzanie Kapadocji. W tym miejscu zaczął się prawdziwy teatr skał tufowych. Takiego miejsca w życiu nie widzeliśmy. Teraz dopiero odczuliśmy brak czasu spowodowany poranną awarią autokaru. Na zwiedzenie tego wszysktiego jeden dzień to zbyt mało. Kapadocja kościół Św. BarbaryNa dodatek jakieś dwie „królewny” z autokaru nie dotarły na umówioną godzinę, co spowodowało skrócenie kolejnego czasu na zwiedzanie następnego miejsca, którym było znane Goreme. Tam kierowaliśmy się konkretnie do wydrążonych w skałach kościołów (Św. Barbary, Jabłka, Wężowy). Do kościoła wchodzimy przytrzymując się lekko łańcucha, ale spokojnie, nie jest niebezpiecznie to tylko delikatna asekuracja. Z małej polanki przed kościołem rozciąga się piękny widok na obie strony Kapadocji. Coś pieknego. Doprawdy każde miejsce, do którego podjechaliśmy autokarem lub podeszliśmy budziło zachwyt. Ciężko to opisać, nawet zdjęcia tego nie oddają, chociaż te mogą skłonić do odwiedzenia Kapadocji. Tu szczególnie zapraszam do obejrzenia foto galerii z Kapadocji. Kolejne miejsca odwiedzone w szybszym tempie to dolina Wyobraźni (Devrent), skalny wielbłąd, skalny dom i twierdza Uchisar. Zaznaczam, że przy wejściu w skały gdzie znajduje się Skalny Kapadocja - skalny wielbłądwielbłąd jest dość ostre zejście, z którego można zjechać na tyłku. Tu, ach zresztą do zwiedzania całej Kapadocji należy wybrać się w obuwiu z twardą podeszwą. Jeśli powiem, że w górskim to nie przesadzę. Ta część skał mnie osobiście bardzo zafascynowała. Oczywiście w pośpiechu udało mi się wejść najgłębiej ze wszystkich w nazwijmy to „stado” skalnych figur przypominających różne zwierzęta. To miejsce było ostatnim w tym dniu zwiedzanym przez naszą wycieczkę. Po wszystkim dojechaliśmy do małego hotelu gdzie zaserwowano nam kolację, w której tradycyjnie napoje płaciliśmy sobie sami. Hotelik nasz posiadał niski standard zakwaterowania, ale przez jedną, niepełną noc bez problemu można było wytrzymać. Taniec derwiszówHotele pod jakimi parkowały autokary takich biur jak ITAKA, WEZYR itp już samym swoim wizerunkiem nokautowały ten nasz mały rodzinny przybytek. Myślę, że to jeden ze szczegółów mających wpływ na niższą cenę wycieczki organizowanej przez lokalne biuro podróży. Szybki prysznic, całkiem dobra kolacja i trzeba było się zebrać do restauracji w wydrążonej skale na wieczór turecki. Kto jeszcze nie poznał folkloru tureckiego to namawiamy do wzięcia udziału w tym przyjęciu. Zaczynając od tańca derwiszów, przez pokaz tańca i muzyki z różnych stron Tucji i kończąc na tańcu brzucha z mieczem przeżyliśmy przemiłą zabawę. Sam pokaz folkloru tureckiego podczas tego wieczoru to nie wszystko. Po jego zakończeniu kilkunastoosobowa Taniec brzucha z mieczemgrupa taneczna rozpoczęła zabawę z gośćmi restauracji. Wszystkim zabawa się bardzo podobała, a w szczególności chyba facetom, którzy mieli okazję zatańczyć z trochę skromniej ubranymi pięknymi tureckimi tancerkami. Zresztą panie też nie miały na co narzekać, bo przystojni tancerze również zapraszali je do tańca. Na tym tureckim bankiecie podawano całkiem smaczne potrawy, do picia wino, piwo. No tu już nie trzeba było sobie samemu kupować napoi, ale do pewnego momentu, aż zabraknie. Wszystko jak pamiętamy było skrzętnie wyliczone. Wieczór trwał chyba do północy i nie ma co ukrywać czas spędzony w restauracji minął bardzo szybko. Nawet nie obejrzeliśmy się, a już trzeba było się zbierać. I tak szybki powrót do hotelu, nocleg i rano dalej w Kapadocję. Jest jedna rzecz, na którą zwróciliśmy z Ela uwagę, mianowicie temperatura powietrza po drugiej stronie gór Taurus. W ciągu dnia jest bardzo ciepło, ale nie upalnie. Jest jednoczesnie rzeźko i gorąco. Wieczorem robi się już chłodno, więc klimatycacja w hotelach nie jest potrzebna. Wieczór tureckiW naszym nie było i z tego co pamiętam to w pokoju było nawet chłodno. Poranek pomimo pięknego słońca bardzo rzeźki i chłodny. Tutaj było czym oddychać w przeciwieństwie do wybrzeża. Jadąc na wycieczkę do Kapadocji warto zabrać jakieś cieplejsze odzienie, nie tylko koszulkę z krótkim rękawem. Rano o 8.00 śniadanko skromne, ale smaczne na werandzie hotelu. Oczywiście byli i tacy, którzy zafundowali sobie lot balonem nad Kapadocją, dla zainteresowanych koszt około 140 EURO / osobę. Przeżycie piekne, ale o 5.00 rano musieli być już zwarci i gotowi przed hotelem. Lot balonem trwa około 1 godziny. Po śniadaniu start w dalszą wędrówkę po Kapadocji. W drugim dniu już trochę mniej jest zwiedzania cudów natury. Do zdobycia pozostały nam Dolina Gołębi i Trzy Piekności. Jeśli starcza trochę czasu to przewodnik podejmuje decyzję, że można jechać zobaczyć jeszcze jeden punkt widokowy. W drugim dniu nie mieliśmy juz perypeti z autokarem, więc pokazano nam jeszcze parę ciekawych miejsc. Później już obowiązkowa wizyta w fabryce skór i galerii onyxu. Kapadocja Dolina gołębiCi co wykupią wycieczkę z zakupami płacą mniej, ale i mniej zobaczą, bo część czasu będzie wypełniona zwiedzaniem sklepów. Nas to nie interesowało, więc do odwiedzenia mieliśmy jedynie wspomniane wcześniej dwa niezwiązane z naturą gór miejsca. Powiem szczerze, że nawet nie żałowaliśmy. W fabryce odzieży skórzanej można było zakupić bardzo dobrej jakości kurtki skórzane za całkiem przyzwoite pięniądze. Zanim jednak wycieczkę zaproszono do sklepu zorganizowano mały pokaz mody poprzedzony krótkim szkoleniem jak rozpoznawać i oceniać wyroby skórzane. Prezentację przeprowadziła pani z Polski, która kilkanaście lat temu wyszła za mąż za mieszkańca Turcji. Część handlowa fabryki obfitowała w szereg różnych rodzajów odzieży skórzanej, zarówno damskiej jak i męskiej. Oboje z Elą byliśmy pod wrażeniem obsługi płatniczej przy dokonywanych zakupach.
Fabryka skór - pokaz modyW sklepie stał terminal do płatności kartą (to standard) oraz komputer, z którego można było dokonać przelewu za zakupiony towar. Istniała równiez możliwość zabrania towaru nie uiszczając zapłaty na miejscu. Nasz przewodnik, który przybywał dwa razy w tygodniu do fabryki „robił” tu jako bezprowizyjny pośrednik i pobierał pięniądze od klientów w hotelu zaraz po powrocie z wycieczki. Później przy kolejnej wizycie regulował rachunek, podczas gdy klient cieszył się już swoją kurtką. Po opuszczeniu „skórzanej fabryki” udaliśmy się w kolejne umówione miejsce, czyli do galerii onyxu. Tutaj przeprowadzono krótką warsztatowo słowną prezenację obróbki tego szlachetnego kamienia. Trwało to około 20 minut, po czym udaliśmy sie już do części sklepowej, gdzie można było dokonać zakupu tego co tylko nam sie podobało. Problem w tym, że nam podobało się wszystko. Perfekcyjna obróbka kamienia połączona z jego walorami wizualnymi gwarantowała zawsze piękny wyrób końcowy. Ech, wizyta w galeri onyxu dobiegła końca. Galeria onyxuNiestety był to już ostatni punkt zwiedzania podczas całej wycieczki do Kapadocji. Z tego miejsca ruszyliśmy już w drogę powrotną do Alanyi. Całą wycieczkę, pomimo awarii autobusu możemy zaliczyć do bardzo udanych. Kapadocja to miejsce, które pozostanie nam w pamięci na całe życie, a to za sprawą przedziwnych i pęknych systemów skał tufowych. Jeśli ktoś wybierając się na wakacje do Turcji waha sie w podjęciu decyzji czy odwiedzić Kapadocje to bez skrupułów przekonuję, że decyzja powinna być na TAK. Z pewnością nikt nie będzie tego żałował.

Tradycyjnie zapraszam na foto spacer po Kapadocji. KLIKNIJ TUTAJ.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Turcja - Kapadocja

ładowanie mapy - proszę czekać...

Kapadocja: 38.693940, 34.685651
Oceń relację, to dla nas ważne

Może coś nam napiszesz...