MOSTAR – z wizytą w BiH

DLACZEGO TU…?

Wyprawa – czerwiec 2016

Mostar

Mostar i wodospady Kravica

Stary most w Mostarze był tym magnesem, który przyciągnął nas do tego wielokulturowego miasteczka w Bośni i Hercegowinie. W 2005 r. Stary most i starówka Mostaru zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO, to drugi argument, który utwierdzał nas w przekonaniu, że musimy tam pojechać. A, że wypoczywaliśmy w środkowej Dalmacji nie było dla nas problemem pojechać tam na jeden dzień tym bardziej, że po drodze do celu mogliśmy zahaczyć o znane w BiH wodospady Kravica. Wodospady to oczywiście tylko i wyłącznie mój pomysł, czyli posiadającego słabość do takich miejsc fotoamatora haha. Pomimo, że odległość od Trogiru do Mostaru nie należy do małych zdecydowaliśmy się poświęcić cały dzień na taką wycieczkę. Zresztą bardzo dobra droga zdecydowanie skróciła czas przejazdu, więc nie było problemu.

WRAŻENIA

Kravica, Krawica, wodospady Krawica

Mostar i wodospady Kravica

Od razu możemy stwierdzić, że nie zawiedliśmy się. Mostar ze swoimi kamiennymi uliczkami (kocie garby) z gustownie udekorowanymi kolorowymi kamieniami robią wrażenie. Tu panuje zupełnie inny klimat niż w chorwackich starówkach. Do tego ten Stary most nad Neretwą, z którego można wykonać skok wiary. Teraz skaczą tam miejscowi za odpowiednią kasę – taki skok to w końcu atrakcja dla turystów. Wodospady Kravica zabijały ilością wody. Ponoć nie było jej tak dużo od 8 lat. Rzeczywiście było to widać, ponieważ wszystkie tarasy kawiarniane były totalnie zalane wraz z kładką, którą przechodzi się pod sam wodospad. Normalnie można się tam kąpać, podczas naszego pobytu nikomu się to nawet nie przyśniło.

ZWIEDZANIE

Kravica, Krawica, wodospady KrawicaDokładnie czwartego dnia naszego pobytu w Trogirze wyruszyliśmy rankiem do obranego celu. Na pierwszy plan wzięliśmy Kravicę, potem Mostar. Wodospady Kravica to jedno z fajniejszych miejsc do weekendowego odpoczynku dla miejscowych. Dla turystów z kolei to nie lada atrakcja, ponieważ wodospady nie należą do małych, niezauważalnych kaskad. Ich próg rozciąga się na około 100m, a wysokość osiąga 25m. W sezonie przyjeżdża tu masa turystów pragnących ochłodzić się pod spadającą z góry zimną wodą. W przeciwieństwie do Krka tutaj można podejść bezpośrednio pod wodospady, a nawet po głazach przejść od tyłu strumienia wody. Nam niestety nie było pisane skorzystać z kąpieli, ponieważ przyjechaliśmy po obfitych deszczach, po których ilość wody w rzece Trebiżat, przy której znajduje się nasza grupa wodospadów osiągnęła rekordowe poziomy. Jak nam powiedziano ostatni taki poziom wód odnotowano 8 lat temu. Na brzegu, gdzie ustawione są dwa punkty gastronomiczne, dokładnie na przeciw wodospadów wszystko było zalane. Stoły z krzesełkami unosiły się na wodzie przywiązane do dna linami. Kładka, którą widać na innych zdjęciach w necie prowadząca na drugi brzeg rzeki była zupełnie zalana tak, że nie było jej w ogóle widać. Kravica, Krawica, wodospady KrawicaNie było kładki, więc nie było możliwości przejścia bezpośrednio pod wodospady. Tego żałowaliśmy. Pozostało nam kontemplować ogromną siłę wodospadów tylko z jednego brzegu. Pomimo ogromnego nurtu woda w rzece była krystaliczna i mieniła się turkusem. Siła spadającej wody była tak duża, że stając na drugim brzegu, bezpośrednio przed wodospadami człowiek w ciągu 5 minut był cały mokry od unoszącej się w powietrzu wody, wprawionej w ruch przez podwodospadową kipiel. Ustawiłem się tam z aparatem, aby cyknąć coś na trochę dłuższym czasie i wierzcie mi, że nie można było zrobić zdjęcia. W ciągu kilkunastu sekund miałem całkowicie zroszony obiektyw. To mnie wkurzało, ale jednocześnie ekscytowało. Jak jeszcze trochę powiało to ciężko było nabrać powietrza w płuca. Chłopaki z tej zalanej knajpeczki żartowali mówiąc, abym przeszedł na drugą stronę z aparatem zatopiona kładką bezpośrednio pod wodospady, tam je lepiej poczuję. Dawali mi za to małą butelke Rakiji haha, podziękowałem. Po cyknięciu kilku fotek zasiedliśmy w drugiej, położonej nieco wyżej, więc nie zalanej kanjpeczce, by skosztować zimnego piwka z pianką. Tym razem miałem zmiennika za kierownicą, więc mogłem korzystać. Pod wodospadami spędziliśmy około 1,5 godziny. Bardzo nam się podobało przez co szczerze możemy polecić to miejsce do odwiedzKravica, Krawica, wodospady Krawicaenia po drodze do Mostaru, jeśli ktoś planuje taką wycieczkę. Droga nie jest skomplikowana, żeby trafić, ale trzeba uważać. Zjeżdżając w Chorwacji na rozjeździe w kierunku Mostaru (są tablica na autostradzie) na autostradę A1 w BiH trzeba zjechać na pierwszym zjeździe po minięciu granicy. I tu robimy koło kierując się na miejscowości Teskara, dalej Ljubuski i dalej na Studanci. Do tej miejscowości jednak nie dojeżdżamy. Wcześniej skręcamy na prawo w oznaczoną drogę na Kravicę. Stąd już niedaleko i cały czas prosto do samego parkingu. Generalnie jadąc od A1 kręcimy cały czas w prawo. Na niektórych skrzyżowaniach są małe strzałki z napisem Kravica kierujące oczywiście do wodospadów. Gdy już znajdziemy się na parkingu warto podejść do barierek i zerknąć na wodospady z góry. Później już udajemy się do wejścia, gdzie oczywiście musimy zapłacić za wejście. Bilet kosztuje 4 KM, czyli 4 marki BiH, lub po prostu 8 kun. Po wniesieniu opłaty każdy turysta przystępuje do marszu w dół, na który poświęca około 15 minut. Po drodze mija budkę z wesołym sprzedawcą Rakiji o różnych smakach. Sprzedawca jak widzi Polaków to krzyczy już daleka, że ma dla nas coś specjalnego. Pokazuje wtedy na żyły mówiąc, że Polacy zamiast krwi mają w żyłach alkohol, taki dowcipniś. Nie wchodziłem z nim w polemikę, po prostu zakupiliśmy dwie butelki jego trunku. Mogę powiedzieć, że nie był najgorszy.

MostarNo dobrze, czas zmienić lokalizację i przemieścić się już do Mostaru. Wyjeżdżając z Kravicy dojeżdżamy do drogi M6, z której można jechać w obie strony. Jadąc w prawo jak my po krótkim czasie przejeżdżamy pod wiaduktem nowej autostrady, za którym skręcamy w lewo na mniej uczęszczaną, ale dobrą drogę nr R425a. Droga ta po krótkim czasie łączy się z główną prowadzącą do Mostaru nr R424. Do tej właśnie drogi można od razu dojechać skręcając w lewo z Kravicy na M6. Odległość z wodospadów do Mostaru to około 50km, czyli niecała godzina jazdy. Wjeżdżając do Mostaru nie widzimy nic bardzo interesującego. Przedmieścia takie same jak każde inne. Naszym celem jest Stare miasto i Stary most. Nie jest trudno tam trafić, ponieważ mamy drogowskazy, które kierują nas do samego centrum. To, że jesteśmy już blisko mostu informują nas przesiadujący na swoich podwórkach właściciele zachęcający do parkowania właśnie u nich. MostarNie zastanawiając się, bo nie wiedzieliśmy ile będzie miejsca przy samym moście zachęceni przez jednego „parkingowego” zatrzymaliśmy się przy ulicy Stari Pazar, skąd udaliśmy się już pieszo na starówkę. Spacerek krótki, około 600m. Ulica, którą szliśmy była kompletnie pusta. Zastanawialiśmy się nawet czy przyjechaliśmy może w jakiejś nieodpowiedniej porze. Zaraz po dojściu do Starego miasta okazało się, że nic z tych rzeczy. Tutaj ludzi pełno, a każdy rozmawia w innym języku. Jeszcze przed wyjściem na most oddzieliłem się od naszej reszty, aby sprawdzić punkt widokowy z dołu na ten historyczny obiekt. I udało się. Skręcając w prawo doszedłem boczną pustą drogą do miejsca, skąd oglądane są skoki z mostu do wody. Jak widać na zdjęciu jeden skoczek szykuje się właśnie do skoku. Odczekałem 5 minut, po to by zobaczyć jak skoczek schodzi z murku z powrotem na trotuar. Jak się okazało ci goście to miejscowi, którzy wykonują skok jak ktoś im zapłaci odpowiednią sumę. MostarNiestety nie zapytaliśmy ile kosztuje taki „pokaz”. No dobrze, trochę tu zabawiłem, trzeba szukać Eli i pozostałej naszej dwójki. Wracałem już trochę inną drogę, mijając urokliwe knajpeszki wzdłuż jak ja to nazywam miniaturki rzeki Neretwy i małym Starym mostem zbudowanym właśnie nad tą miniaturką. Starówka nie jest duża, to praktycznie jedna ulica prowadząca z jednego brzegu Neretwy na drugi. Dość szybko znaleźliśmy się. Nie było to trudne, bowiem kobiety zatrzymywały się na każdym straganie z biżuterią i innymi ozdobami, którymi tutejsi nęcili turystów. Po odnalezieniu się trochę ich pogoniłem, bo nigdy nie doszlibyśmy do Starego mostu, gdzie czekał nasz skoczek, aby mu zapłacić za wykonanie skoku wiary. Niestety. nikt nie chciał płacić, choć każdy chciał zobaczyć jak człowiek skacze. I tak znaleźliśmy się już na moście, który pamięta jeszcze czasy, kiedy Mostar należał do Turków, którzy to zbudowali tu twierdzę. Na początku most był drewniany, jednak na przełomie XV i XVI w został zastąpiony kamiennym i nazwanym Starym Mostem. Obiekt utrzymał się przez prawie 500 lat, aż do wojny domowej w Jugosławii kiedy to dokładnie w maju 1992 został zniszczony. MostarStary Most to wizytówka Mostaru. Jest on tak charakterystyczny w swojej prostocie, że przyciąga do tego ponad 100 tysięcznego miasta turystów z całego świata. Jego wymiary to 29 m długości, 4,5 m szerokości i 21 m wysokości nad poziomem wody. Ten wymiar jest jednak zmienny zależnie od poziomu wody w różnych porach roku. Oprócz mostu z pewnością każdy zwróci uwagę na ulicę, którą będzie szedł. Na całej swej szerokości i długości wyłożona jest kamieniem ułożonym na koci grzbiet. Odradzamy przyjeżdżać tu paniom w butach na obcasach. W wielu miejscach ułożone są kamienie w różnych kolorach tworząc dekoracyjne wzory. Powiem szczerze, że jest to bardzo urokliwe. Nie widzieliśmy takiej nawierzchni nigdzie indziej. W mieście znajduje się  Stary bazar, który jest również obiektem zabytkowym. Teraz ów bazar ciągnie się wzdłuż zabytkowej ulicy tworząc zespół przydrożnych straganów z pamiątkami, trunkami i innymi małymi wizytówkami tego miasta i regionu. Zaznaczamy, że nie są to wszędzie tandetne pamiątki tak jak w kurortach wczasowych. Mostar, warsztat, rękodziełoNa niektórych straganach swoje wyroby oferują rzemieślnicy, wytwarzając je własnymi rękami. Znajdą się i tacy, którzy wykonują je nawet na miejscu i na poczekaniu. Pobyt w mieście nie zajmuje dłużej niż pół dnia. Planując wizytę w BiH można wyjechać bardzo wcześnie rano i odwiedzić jeszcze chyba najsłynniejsze na Bałkanach Sanktuarium Medugorje. Watykan nie uznał jeszcze oficjalnie Međugorje za miejsce objawień. Ale podobno Matka Boska ukazuje się tu codziennie i to jest głównym powodem przybywania tu tysięcy pielgrzymów ze wszystkich zakątków świata. Nam niestety brakło czasu i po spędzeniu kilku godzin w Mostarze ruszyliśmy już do naszego Trogiru. Jechaliśmy inną drogą nr M17 wzdłuż Neretwy. W miejscowości Tasovcici skręciliśmy w prawo na autostradę A1, za którą należy zapłacić 1,2KM. Spokojnie, można płacić kartą, nie trzeba gotówką, którą tu raczej żaden turysta przybywający z Chorwacji nie dysponuje. Stąd już prosta i szybka droga na kwaterę.

W ten sposób kończymy wycieczkę po Mostarze i wodospadach Kravica. Zapraszamy tradycyjnie na foto spacer po tych obu urokliwych miejscach. Proszę TĘDY.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
MOSTAR - z wizytą w BiH

ładowanie mapy - proszę czekać...

MOSTAR - z wizytą w BiH: 43.344281, 17.810211

Oceń relację, to dla nas ważne

2 thoughts on “MOSTAR – z wizytą w BiH

  1. Świetna relacja. Następnym razem jak będe w Makarskiej to napewno zachaczę o BiH.
    Poza tym gratuluje lekkiego pióra naprawde ciekawy blog pozdrawiam

    1. Dzięki za odwiedziny. Mostar polecamy bardzo. Tu panuje zupełnie inny klimat niż na chorwackich starówkach. Warto go „posmakować” 🙂

Może coś nam napiszesz...