NORWEGIA po raz drugi – LOFOTY
Od dłuższego czasu zastanawialiśmy się o jakiej porze roku jechać na Lofoty, latem kiedy możemy zachwycić się pięknymi widokami, czy jesienią, kiedy mamy niemal 100-stu procentową szansę na zobaczenie zorzy. Wybraliśmy lato, a to dlatego, że dzień jest dłuższy i można więcej zobaczyć. Na zorzę można wybrać się na 3…4 dni w listopadzie, kiedy dzień trwa około 5…8 godzin w zależności od daty.
W sierpniu zaś możemy obserwować jeszcze noce polarne, podczas których jest cały czas widno. Tego zjawiska doświadczyliśmy szczególnie w Tromso, kiedy niebo było bezchmurne. Niestety kiedy dojechaliśmy do Reine na Lofotach mieliśmy praktycznie całe 10 dni chmury i deszcz. Hm, to był chyba nasz najgorszy wyjazd pod względem pogody. Byliśmy zmuszeni zrezygnować z co najmniej czterech atrakcyjnych trekkingów. Ale inne miejsca zobaczyliśmy i klimat Lofotów poczuliśmy.
Na samych Lofotach spędziliśmy 10 dni. Dokładnie 7 dni w Reine oraz 3 dni w Svolvear. Umożliwiło nam to zobaczenie kilku klimatycznych oryginalnych wiosek rybackich z charakterystycznymi domkami RORBU posadowionych częściowo na twardym brzegu fiordu i częściowo na palach. W relacjach wskażemy, do których warto podjechać i na co się nastawić. Zobaczyliśmy kilka wspaniałych plaż, które zachwycają swoim pięknem. Tu równie podprowadzimy Was do każdej z nich. Popróbowaliśmy smacznych potraw z mięs renifera i wieloryba oraz pysznej zupy rybnej.
Zaprowadzimy Was do tych restauracji, które serwują te specjały. Z uwagi na fatalną pogodę nie było trekkingów. Ale dwa udało nam się odbyć. No może półtora, ponieważ przy tym drugim musieliśmy po pokonaniu 3.4 trasy musieliśmy robić szybki zwrot w tył uciekając przed deszczem. Ale były jeszcze interesujące wędrówki w okolicach Tromso, które zrobiły na nas wrażenie. Oj bedzie co pokazać.