POLSKA

BIAŁOGÓRA – ciekawe miejsca na rower

Bioałogóra plaża
4.7
(3)

BIAŁOGÓRA – ciekawe miejsca na rower; wyprawa: czerwiec 2020

FOTORELACJA - galeria zdjęć z tej wyprawy

BIAŁOGÓRA – ciekawe miejsca na rower; DLACZEGO TU…?

Białogóra - wybrzeże


Wyjazd do Białogóry to prawdziwy spontan wywołany niczym innym jak tylko koronawirusem. Mieliśmy już ułożony wyjazd do Szwajcarii, niestety z powodu COVID-a musieliśmy zweryfikować plany. Padło na polskie wybrzeże, a dokładnie na Białogórę, która w opiniach wielu znajomych uchodzi za wspaniałą miejscówkę na turystykę rowerową. Właśnie o takim wypoczynku myśleliśmy i dlatego już w Boże Ciało zapakowaliśmy nasze „wielbłądy” na samochód i pognaliśmy do taj małej, niezatłoczonej miejscowości na polskim wybrzeżu.

BIAŁOGÓRA – ciekawe miejsca na rower; WRAŻENIA

Białogóra - wybrzeże


Zgodnie z tym co mówili nam znajomi Białogóra to świetna baza wypadowa na wycieczki rowerowe. Ścieżki prowadzące przez las, wzdłuż wydm i polami to świetne i dobrze oznaczone szlaki rowerowe. Obawialiśmy się, że trasy będą zapiaszczone jak to przy wydmach, ale nic z tych rzeczy. Ścieżki są świetnie przygotowane, twarde i szerokie. Wszystko opiera się tu o jeden nadmorski szlak rowerowy, którym można się przemieszczać do pobliskich miejscowości. Długości wycieczek każdy może sobie ustalać wg swoich predyspozycji i w każdej chwili można zjechać na wspaniałą, szeroką plażę. No dobrze, to wsiadajmy na rower i jazda nad morze.

BIAŁOGÓRA – ciekawe miejsca na rower; WYPRAWA

Białogóra plażaBiałogóra zlokalizowana jest między takimi większymi kurortami nadmorskimi jak Jastrzębia Góra, do której mamy 25 km i Łebą, od której dzieli nas około 30 km. Graniczy z mniejszymi miejscowościami jak Dębki na wschód i Lubiatowo na zachód. To małe miasteczko nie jest jeszcze mocno rozwinięte turystycznie dlatego nie ma tu tłumów. To nam bardzo pasowało. Od razu musimy przestrzec leniwych plażowiczów, że plażę z centralną częścią miasteczka dzieli około 1,5 kilometrowy deptak. Marsz z plażowymi klamorami może trochę męczyć i zniechęcać. Z tego powodu większość przyjeżdżających tu turystów wyposażonych jest w rowery, które pozostawia się przypięte do drzew przed wejściem na plażę. Można powiedzieć, że rowerowe wyposażenie w Białogórze to podstawa. Najlepsze jest to, że przez Białogórę biegnie Nadmorski Rowerowy Szlak Hanzeatycki R10 wchodzący w skład Międzynarodowego Okrężnego Szlaku Rowerowego EURO-VELO 10. Ten rowerowy trakt to świetnie przygotowany szlak rowerowy biegnący lasami wzdłuż wydm, łąkami i miasteczkami. Na początku obawialiśmy się, że będzie tu sporo piachu i trzeba będzie przeprowadzać rowery, ale nic z tych rzeczy. Ścieżka jest szeroka i dobrze utwardzona i to praktycznie na całej swojej długości, a przynajmniej między Karwią, a latarnią Stilo, bo te właśnie tereny przemierzaliśmy rowerami. Stacjonując w Białogórze mamy zapewnioną całkiem dobrą bazę gastronomiczną w niewygórowanych cenach. Oczywiście w dodatkowe produkty zaopatrujemy się w największym tu sklepie Lewiatan i kilku innych mniejszych sklepikach. Nie ma ich dużo, ale jest wystarczająco. Dębki PiaśnicaJeśli zdecydujemy się spędzić dzień na plaży to z pewnością nie będziemy narzekać na tłumy. Tutaj nie dość, że nie ma dużo ludzi to na dodatek plaże są tak duże i piękne, że odległość między parawanami wyniesie nawet kilkadziesiąt metrów. Dla nas to raj. No ale dobrze, nie przyjechaliśmy tu plażować tylko trochę pokręcić na rowerach. Pierwszą wycieczkę jaką udało nam się odbyć to trasa wzdłuż wybrzeża do Karwi. Były zamysły, aby dojechać do Jastrzębiej Góry, ale wstrzymaliśmy się, ponieważ to był nasz drugi trekking rowerowy w tym sezonie. A właściwie pierwszy, bo ten rozpoczynający sezon trudno w ogóle sklasyfikować jako chociaż krótka wycieczka haha. Z tego waśnie powodu zdecydowaliśmy się oficjalnie otworzyć nasz sezon rowerowy wycieczką do Karwi oddalonej od Białogóry o niepełne 20 km. Wystartowaliśmy z Białogóry z kwatery przy ulicy Słonecznej na wschód. Na początku szlaku mijamy stadninę koni, w której można sobie wykupić jazdę konno. Dalej szlak rowerowy prowadzi nas przez przywydmowy las, od którego co jakiś czas mijamy boczne ścieżki prowadzące bezpośrednio na plażę. Trasa przez las jest naprawdę fajnie przygotowana. Nie ma piachu, a ścieżka jest szeroka. Po około 7 km dojeżdżamy do rzeki Piaśnica, która wpada do morza. Znajduje się tu spływ kajakowy, który bierze początek przy parkingu na drodze 213 przy Jeziorze Żarnowieckim. Tak na marginesie powiemy, że w ramach odpoczynku od roweru warto przepłynąć Piaśnicą do morza. Spływ trwa trochę ponad 2 godziny i dostarcza sporo frajdy i jednocześnie bardzo odpręża. Przy ujściu Piaśnicy do Bałtyku mamy kolejne wejście na plażę. Warto się tu zatrzymać i zobaczyć połączenie wody słodkiej i słonej. Na dodatek plaża tutaj osiąga rozmiary plaż na Fuerteventurze. Wspaniała, ogromna  plaża z  niemal białym piaskiem spodoba się każdemu. Wypoczywają tu turyści z Dębek, miasteczka zbyt małego turystycznie, aby zatłoczyć tą ogromną plażę. Z tego powodu wchodząc na tę część wybrzeża będziemy zdziwieni jak dużo tu miejsca. Oczywiście większość plażowiczów rozkłada się przy płytkiej rzece, do której bezstresowo można „powrzucać” dzieci, które z kolei czują się tu jak w siódmym niebie. Na plaży spędziliśmy jakiś kwadrans i ruszyliśmy dalej. Dębki - PiaśnicaPrzejeżdżając przez Dębki trzeba było odstawić niezły slalom między spacerującymi turystami. Był to akurat długi weekend Bożego Ciała, więc natłok turystów w centralnej części miasteczka był szczególnie duży. Z tego powodu postanowiliśmy trochę objechać odpustowo-knajpkowe centrum, by wjechać później na tą samą drogę, ale już w miejscu, gdzie ludzi było mniej. Szybko dojechaliśmy do końca miasteczka i wjechaliśmy znów w leśny trakt rowerowy. Tu podobnie jak przed Dębkami, szeroka droga i co pewien czas ponumerowane odnogi na plaże. Nie pamiętamy dokładnie ile jechaliśmy, ale bez większego problemu znaleźliśmy się w Karwi. Tutaj postawiliśmy sobie pytanie, czy jedziemy dalej do Jastrzębiej G. czy idziemy na obiad. Cóż, byliśmy z Elą oboje głodni, więc wygrała opcja nr 2. Zatrzymaliśmy się w jednej ze starszych restauracji, którą pamiętamy jeszcze z młodych lat. Skonsumowaliśmy mały obiadek i ruszyliśmy w drogę powrotną, jednak nieco innym traktem. Jak widać na mapce dojechaliśmy do głównej drogi wcześniej przedzierając się dość trawiastą, mało komfortową ścieżką. Dopiero po wyjeździe na asfalt poczuliśmy ulgę. Tu z kolei droga prosta i trochę nudna. Na skrzyżowaniu przy jej końcu skręciliśmy z powrotem w kierunku plaży i wpadliśmy na wcześniej pokonywany szlak do Karwi. Dalej to już tylko droga powrotna do Białogóry. Na poniższej mapce pokazujemy nagrany ślad naszej wycieczki.

Drugą wycieczką rowerową jaką udało nam się odbyć również chcielibyśmy BIAŁOGÓRA Szlak EURO VELO R10Wam polecić. Mimo, że jest to znów szlak wśród lasów wydmowych to przejażdżka rowerem w takich terenach naprawdę dostarcza wiele radości. A dokąd ta wycieczka? Do latarni Stilo. Ta trasa już nieco dłuższa od poprzedniej, wynosiła 44 km. Pomimo dłuższego dystansu nie czuliśmy po powrocie większego zmęczenia, ponieważ szlak jest równy, tj. bez podjazdów i na dodatek ścieżka nie ma prawie w ogóle dziur, które w przypadku wycieczki do Karwi występowały. To trakt tak jakby lepiej przygotowany. Podobnie jak w poprzedniej wycieczce tu również mijamy ujście rzeki do morze. Ta rzeczka jest jednak sporo mniejsza od Piaśnicy, ale na plaży dość znacznie się rozlewa. Pytacie jak się nazywa ta rzeka. Już odpowiadamy, rzeka nazywa się Bezimienna, ot tak, po prostu. Od Białogóry do ujścia Bezimiennej dzieli nas dystans około 5-6 km. W tym miejscu znów warto wyjść na plaże i zerknąć na morze, bo później nie będzie już takiej okazji. Szlak bowiem prowadzi trochę dalej od plaż. Latarnia StiloAby nie wracać tą całkiem tą samą drogą odjechaliśmy trochę od R10 w stronę Kopalina, by później wpaść znów na leśny trakt prowadzący już do Ostenika i pod latarnię Stilo. Tu również szlak wspaniale przygotowany. Nie ukrywamy, że w pewnym momencie te same, leśne krajobrazy trochę stawały się nudne, a trasa zaczynała się dłużyć. Kiedy jednak poczuliśmy takie małe zniechęcenie, zaraz na szlaku pojawiła się większa ilość nie tylko rowerowych, ale i pieszych spacerowiczów trzymających w ręku kubki z kawą. Wiedzieliśmy już, że nasz cel mamy już prawie osiągnięty. Tak jak myśleliśmy, tak też było. Po chwili wjechaliśmy pod knajpki z lodami i rybami. Stąd pod latarnię jeszcze kawałek, więc nie zatrzymując się skierowaliśmy się już bezpośrednio do naszego celu. Białogóra, szlak r10Na początku objechaliśmy skarpę, na której znajdowała się latarnia i od strony morza wjechaliśmy na ścieżkę, która kazała nam się wdrapywać pod dość ostrą górę do samej latarni. Odcinek 500 m pokonaliśmy na niskich biegach i po paru minutach znaleźliśmy się pod latarnią. Niestety z powodu koronawirusa latarnia była zamknięta dla zwiedzających. Pozostało nam tylko zrobić zdjęcie budynku i zjechać w dół na kawkę i lody. Po około 30 minutowym odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną już do końca trzymając się EURO VELO R10. Wycieczka pod latarnia również dostarczyła nam sporo radości. Myślę, że spokojnie mogliśmy jechać dalej, aż do Łeby, ale z uwagi, że było to nasz drugi przejazd w sezonie postanowiliśmy wrócić na kwaterę i mieć jeszcze trochę czasu na dobre piwko z browaru Amber w naszej białogórskiej knajpeczce. Trasę oczywiście znów pokazujemy na mapce Traseo, którą śmiało możemy polecić dla każdego turystycznego rowerzysty.

Białogóra to nie tylko szlaki rowerowe. To również fajne szlaki piesze, którymi można dojść chociażby to Wydm Lubiatowskich. No dobrze, większa część tego szlaku wiedzie niczym innym jak tylko szlakiem rowerowym. Jednak jest on na tyle szeroki, że piesi nie przeszkadzają rowerzystom. Zresztą tych nie ma tu aż tak dużo, jak na przykład na trasie z Helu do Władysławowa. Rzeka Bezimienna - ujście do morzaW przerwie między wycieczkami rowerowymi postanowiliśmy wybrać się na taki właśnie dłuższy spacer w kierunku wspomnianych wydm. Trasa prowadzi cały czas przez las. Na początku szeroki trakt aż do ujścia rzeki Bezimiennej pokonaliśmy równym krokiem marszowym. Szybko poszło. Przy ujściu rzeki oczywiście mały odpoczynek na plaży. Dalej trzeba zejść już z szerokiego, komfortowego szlaku na wąską ścieżkę do lasu. Tutaj robi się ciekawiej, ponieważ trzeba wejść trochę pod górkę, trochę z górki. Poza tym idziemy częściowo wzdłuż wysokiej piaszczystej wydmy, a trochę dalej dochodzimy do małego koryta naszej Bezimiennej. Rzeka dość urokliwie robi zakola i powoli sobie płynie pokazując swoją krystaliczną czystość. Wędrując przez las pokonujemy około 1 km może troszkę więcej i dochodzimy do nowo wybudowanych, drewnianych schodów prowadzących na wydmy. Wydmy LubiatowskieSchody były jeszcze obwiązane czerwoną taśmą, ponieważ nie były chyba jeszcze odebrane, ale turyści, którzy tu dotarli przed nami baz wahania wchodzili do góry. Sami również nie zastanawiając się wdrapaliśmy się do góry gdzie czekał na nas wspaniały widok na Wydmy Lubiatowskie. Można tu trochę pobiegać i zachwycić się pięknem tego miejsca. Stąd jest trochę daleko do morza, więc trudno je dostrzec, jednak to dopiero pierwsze z dwóch wejść na te wydmy. Około 300 m dalej znajduje się drugie podejście na wydmy, ale już bez schodów. Stamtąd widać już może. Tam mamy więcej miejsca do pobiegania i przede wszystkim mamy ścieżkę do części wydm, z których widać morze. Tu chyba jest trochę ciekawiej, aczkolwiek zaraz po wdrapaniu się na tą drugą część widać, jak łączy się ona widokiem z tą pierwszą. Wydmy LubiatowskieIdąc dalej ścieżką dochodzimy do wysokiej wydmy, na którą trochę ciężko się wdrapać przez zsypujący się pod nogami piach. Ale z jednym małym odpoczynkiem udaje nam się na nią wspiąć. Stąd rzeczywiście najładniej widać. Na szczycie znajduje się stara, strażacka łopata najprawdopodobniej do fotografowania się z nią pokazując jaką dużą górę piachu ukopaliśmy. Wydma z łopatą stała się celem naszej pieszej wycieczki, skąd postanowiliśmy już udać się w drogę powrotną. Aby urozmaicić sobie cały spacer postanowiliśmy pokonać część dystansu plażą. Podzieliliśmy sobie plażę częściowo w stronę do wydm i częściowo w drodze powrotnej. Bardzo fajna opcja. W sumie pokonaliśmy ponad 13 kilometrowy dystans bez większego zmęczenia, ponieważ droga nie wymaga większej kondycji. Naszą wędrówkę zarejestrowaliśmy znów na Traseo. Z pewnością pomoże ona tym z Was, którzy będą mieli ochotę na trochę dłuższy, niewymagający specjalnej kondycji spacerek.

Tak, tak, pewnie myślicie sobie że jesteśmy jacyś nawiedzeni i nie możemy wysiedzieć w miejscu. Nic z tych rzeczy. Na relaks też musi być czas, dlatego nie omieszkaliśmy poświęcić kilkunastu godzin na plażowy chillout. Białogóra, plażaPlaża ogromna, mało ludzi i knajpka z dobrym czeskim piwkiem – cóż więcej potrzeba haha. Tej przyjemności również musieliśmy posmakować. To jednak pozostawimy już bez opisu haha. Przedstawiliśmy Wam dwie sprawdzone propozycje wycieczek rowerowych z Białogóry – w lewą stronę i prawą stronę. Teraz może udamy się w głąb lądu…? Tak właśnie. Tu również jest fajny pomysł na przejażdżkę do Krokowej, gdzie znajduje się urokliwy zamek z restauracją i Urzędem Stanu Cywilnego. Trasa z Białogóry biegnie przez Dębki, które mijamy i mniej więcej w połowie dystansu między Dębkami, a Karwią skręcamy w prawo kierując się już prosto do Krokowej. Znów jedziemy tu szeroką polną drogą. W małej miejscowości Szary Dwór Krokowa, zamekwjeżdżamy na równiutką, praktycznie nieuczęszczaną drogę asfaltową. Kto boi się jechać ulicą ma do dyspozycji chodnik, jednak drogą nie jeżdżą prawie w ogóle auta, więc bezstresowo można wjechać na ulicę, która szybko doprowadza nas do Goszczyna. Tutaj skręcamy w lewo w ulicę Kolejową. To już końcówka, ponieważ ulica szybko doprowadza nas do ronda, przy którym znajduje się charakterystyczny kościół z dwoma wieżami, a za nim nasz zamek. Wycieczka ta liczy sobie około 35 km z Białogóry. Nie jest to wymagająca długość, dlatego sugerujemy jechać jeszcze dalej w kierunku miasteczka Sławoszyno gdzie szlak rowerowy powstał na starym, zlikwidowanym torowisku kolejowym. Sławoszyno nie jest jednak celem dalszego etapu wycieczki. Cel to najpierw Pałac Kłanino i dalej miejscowość Starzyński Dwór gdzie znajduje się Folwark Cystersów. Szlak rowerowy do KrokowejSami niestety nie dojechaliśmy do obu wspomnianych celów z uwagi na nadciągające burzowe chmury. Nie ukrywamy, że trochę spanikowaliśmy, bo sprawa wyglądała bardzo poważnie. Kiedy postanowiliśmy zrobić odwrót i dojechaliśmy już prawie z powrotem do Białogóry sytuacja się poprawiła. Wierzcie, że bardzo pluliśmy sobie w brody. No, ale mówi się trudno. Mamy nadzieję, że Wam uda się pokonać ten odcinek jeśli zdecydujecie się na tą wycieczkę. Trasę do Krokowej oczywiście pokazujemy na naszej mapce.

I tak w ten sposób pokazaliśmy Wam trzy fajne i przede wszystkim sprawdzone przez nas wycieczki rowerowe. Oczywiście można sobie jeszcze coś wyszukać, jednak wyprawy gdzieś dalej w kierunku lądu wiążą się z jazdą dość ruchliwymi ulicami, czego sami unikamy. Mamy jednak coś jeszcze w zanadrzu. Hel fokariumJeśli przyjechaliście na wypoczynek samochodem ze swoimi rowerami to warto poświęcić jeden dzień na wyjazd do Władysławowa i odbyć bardzo fajną wycieczkę na Hel lub z Helu, albo tam i z powrotem. Długość wycieczki w jedną stronę wynosi około 40 km. Sami zdecydowaliśmy się przyjechać do Władysławowa, gdzie „wpakowaliśmy” się z rowerami w pociąg na Hel. To bardzo fajna opcja, ponieważ trasa tylko w jedną stronę pozwala bez zbędnego pośpiechu zatrzymywać się w dowolnych miejscach półwyspu. Nam zależało na odwiedzeniu fokarium. Dalej to już tylko krótsze przystanki przy bateriach artyleryjskich, Muzeum Obrony Wybrzeża i na mały obiadek w Jastarni. Cały szlak z Helu do Władysławowa to trochę wąska, ale dobra ścieżka rowerowa. Trochę wertepiasto i wąsko jest między Juratą, a Jastarnią. Pozostała część szlaku bardzo fajna. HelNie ukrywamy, że trakt ten leżał w naszych planach od dłuższego czasu, ale nigdy nie było okazji pojechać nad polskie morze. W końcu COVID nas do tego zmotywował. Acha, dla zainteresowanych odwiedzeniem fokarium. Wejście jest odpłatne 5zł. Trzeba mieć dokładnie 5 zł, ponieważ wejście następuje przez bramkę po wrzuceniu monety. Oczywiście przy bramie wejściowej znajduje się maszyna do rozmieniania pieniędzy, ale wiecie jak to jest, lepiej mieć już monety przygotowane. Odwiedziny w fokarium zajmują około 30 minut, max 40 min, ponieważ po tym czasie wpuszczana jest kolejna grupa, czekająca już w kolejce. Jeśli przyjedziecie tu na rowerach to niestety napotkacie problem parkingowy. Nie ma tu żadnych stojaków rowerowych. „Wielbłądy” można przypiąć do latarni ulicznych, tak nam podpowiedział rykszarz. Kuźnica - HelSami wybraliśmy opcję pozostawienia rowerów spiętych ze sobą przy znajdującej się przed fokarium toalecie. Jest tam pani, która niby nie może, ale za drobną opłatą pewnie popilnuje rowerów. Nam popilnowała. Po opuszczeniu fokarium usiedliśmy na małą kawkę w jednej z szeregu ustawionych tu kafejek. Bardzo nam się tu podobało, tym bardziej, że  ostatni nasz pobyt na Helu pamięta czasy kiedy byliśmy nastolatkami, a to było już bardzo dawno temu haha. Wycieczka rowerowa na Hel wraz z transportem samochodowym zajęła nam cały dzień. Ale po powrocie nie brakło nam energii na to, by pójść znów do naszej knajpki na karmazyna i dobre piwko. Trasa Hel – Władysławowo to jak widać na mapie prosta droga.

Wycieczką na Hel zakończymy naszą relację przedstawiającą propozycje rowerowego wypoczynku z pobytu w Białogórze oraz jednodniowy epizod pieszy. Ale tak na sam koniec mamy mały bonus. Czy słyszeliście o Stolemach Kaszubskich? Jeśli nie, to warto zrobić sobie małą wycieczką samochodową zajmującą pół dnia szlakiem tych właśnie mościan, przy okazji odwiedzając wieżę widokową Oko Kaszub. Pytacie kto to te Stolemy. Oto krótka historia.

Stolemy KaszubskieZanim Kaszubami całkowicie zawładnął człowiek, panami tej krainy były Stolëmy. Kształtem przypominały ludzi, ale wzrostem przewyższały ich kilkakrotnie. Posiadały też ogromną siłę, drzewa wyrywały niczym źdźbła trawy, a wielkimi głazami ciskały jak ziarnkami grochu. Któregoś dnia Stolëmy leżąc nad brzegiem jeziora rozmawiały o tym i o owym, aż ich rozmowa zeszła na temat ludzi.

– Jest ich coraz więcej – rzekł starszy.
– Wycinają lasy i zakładają pola – dodał młodszy.
– Wyławiają ryby z jezior, zabierają orzechy z lasów.
– Budują nowe wioski i rozbudowują stare.
– Oj! niedobrze z nami!
– Niedobrze!
Uradzili, że trzeba ludzi zniszczyć, jednak żeby zebrać siły postanowili uciąć sobie krótką drzemkę. Całą tę rozmowę słyszał rybak.. Cichutko wszedł na sosnę i szyszką rzucił w nos starszego Stolëma.

– Ty! bez głupich żartów, dobra
– No co ty, nic przecież nie zrobiłem? – tłumaczył się młody.
– Spróbuj jeszcze raz, a zobaczysz…!

Stolemy KaszubskieKiedy znowu usnęli, rybak rzucił szyszką w nos drugiego Stolëma, ale ten szybko dał się udobruchać. Po chwili rybak znowu rzucił w starszego, a później jeszcze raz w młodego i rzucał tak długo, aż doszło między nimi do ostrej bójki. Nie była to zwykła walka. Starszy nie chciał pozwolić, by pokonał go jakiś młokos. Młody miał już dosyć ustępowania starszemu i uznał, że czas mu pokazać, kto jest silniejszy. Obydwaj zaczęli wyrywać drzewa i walczyć nimi jak maczugami. Spod kaszubskich piachów wydobywali kawałki skał i rzucali w siebie ze złością. Rzadko jednak trafiali, więc kamienie, mijając olbrzymów, leciały dalej. Do dziś można je znaleźć w najróżniejszych zakątkach Kaszub. Niektóre leżą tak jak spadły: przy drogach, nad brzegami jezior i wśród pól.

W końcu jednak olbrzymom zabrakło sił. Legli  obok siebie i starszy odezwał się:
– Przyznaj się, dlaczego we mnie rzucałeś szyszkami?
– Przyrzekam ci bracie, że to nie ja – jęknął młodszy.
– Ja też w ciebie nie rzucałem – wysapał starszy – To znaczy, że zrobił to ktoś inny.
– To musiał być jakiś człowiek! – wykrzyknęli jednocześnie.

Stolemy KaszubskieAle nie byli już w stanie czegokolwiek zrobić. Nim zasnęli na wieki, stary jeszcze dodał: „Widać, ten mały stwór jest od nas o wiele mądrzejszy. Jeśli wszyscy ludzie są tacy, to prędzej czy później ziemia będzie należała do nich.” Po tych wydarzeniach inne Stolëmy długo jeszcze żyły z ludźmi w zgodzie. Niemniej słowa starego olbrzyma w końcu się spełniły. Dziś pozostały po nich jedynie kamienie i pozostaną pewnie jeszcze bardzo długo. Może dłużej niż ludzie… A ostatni Stolëm został zaklęty w olbrzymiej rzeźbie stojącej dumnie przy ośrodku, który został nazwany na ich cześć „U Stolëma”.

Wycieczka ta pewnie zainteresuje dzieciaki. Jednak na nas dorosłych również wywoła bardzo miłe wrażenia, ponieważ rzeźby Stolemów jak dla nas są imponujące.

FOTORELACJA - galeria zdjęć z tej wyprawy

Oceń tą relację, prosimy

Kliknij na gwiazdki

Średni wynik 4.7 / 5. 3

Bądź pierwszą osobą , która zagłosuje

Jeśli podobała Ci się relacja

Podążaj za nami

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Podziel się z innymi

2 thoughts on “BIAŁOGÓRA – ciekawe miejsca na rower

  1. Ciekawa relacja. Może to nie jest Szwajcaria ;), ale miejsca na wypoczynek idealne.
    Kiedyś byłam w rejonach pokazanych w tym wpisie. Pamiętam zamek w Krokowej, ale chyba wtedy nie było tam Urzędu Stanu Cywilnego, hmm. Stolemów Kaszubskich – nie słyszałam o nich. Też ich chyba wtedy nie było, ale dobrze, że coś się dzieje, że zapewnia się atrakcje dzieciom w każdym wieku.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *