RABKA i okolice – to był weekend!

Taaak, to był prawdziwy spontan. Trochę rozjechały nam się plany na majówkę i myśleliśmy, że przesiedzimy ją w domu, bo przecież ciężko było znaleźć wolne miejsca noclegowe na 2 dni przed weekendem. Jednak Ela wyłowiła fajną kwaterę w Rabce. Tak jest, właśnie tam założyliśmy naszą bazę wypadową, z której mogliśmy zaatakować kilka naprawdę fajnych miejscówek. Na pierwszy dzień, kiedy to właśnie dotarliśmy w Gorce zaplanowaliśmy podejście na wieżę widokową na szczycie Magurki. Miejscówka zlokalizowana nieopodal Ochotnicy Górnej. Szlak łatwy, bez ostrych podejść w sam raz na pierwszy trekking. Na górze piękna wieża, z której widać wspaniale Tatry oraz Gorce.

Drugi dzień to już zaplanowany Gorc Troszacki. Tu już nieco większa różnica poziomów do pokonania, ale 500 metrów jeszcze nie wyczerpuje, tym bardziej, że dystans około 12 km również nie jest zbyt długi. Poza tym po wędrówce kąpiel w termach GORCE skutecznie zregenerował mięśnie haha. To była druga atrakcja zaplanowana na późne popołudnie. Wieczorem dobra kolacyjka w Rabce z naszymi znajomymi, którzy dojechali do nas tego dnia podłączając się do trekkingu. Wędrówkę oczywiście krótka, ale treściwie opiszemy, podając praktyczne szczegóły.

Dzień trzeci to bardzo łatwy i przepiękny trekking na Grandeus i dalej nieoznakowanym traktem w kierunku Trybsza. Wędrówka grzbietem ze wspaniałym widokiem na Tatry. Trekking bardzo, bardzo łatwy, prawie bez podejść. A wrażenia krajobrazowe niesamowite. Udało nam się tu zatoczyć fajną pętelkę, która sprowadziła nas na soczyście zielone hale z małymi zalesionymi wzgórzami, no prawie jak w Szwajcarii. Ten ponad 12-sto kilometrowy trakt zachwycił nas swoimi walorami. Pokażemy go Wam na zdjęciach i opiszemy ze szczegółami.

Ostatni dzień to był już dzień powrotu. Na do widzenia zaliczyliśmy jeszcze wieżę widokową na Polanie Polczakówka. Tu znów niezbyt forsujący spacer. Mieliśmy tu jednak fory, ponieważ nasza hotel-sanatorium Cegielski zlokalizowany jest wyżej prawie nad Rabką, skąd nie mieliśmy daleko do wieży, a połowę wysokości mieliśmy już zrobione haha. Wieża trochę już zasłonięta drzewami, ale jeszcze trochę z niej widać. Szlak łatwy, dla każdego.
Majówka pierwszorzędna, pogoda wspaniała, super towarzystwo, z którym wędrowaliśmy i na dodatek trochę wspomnień z czasów kolonii, kiedy to jeździliśmy właśnie do Rabki. To nasze wrażenia. A szczegóły wszystkich miejscówek opiszemy w krótkich relacjach.

