SZWAJCARIA

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miasteczka

Thun, Szwajcaria
5
(1)

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miasteczka; wyprawa: sierpień 2020r


FOTORELACJA - galeria zdjęć z tej wyprawy

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miasteczka, DLACZEGO TU…?

Thun

Jak powszechnie wiadomo to co nas urzeka w podróżach to natura i stworzone przez nią cuda. Jednak nie jest tak, że wszystko inne omijamy. Z pewnością nie pominiemy klimatycznych miasteczek bogatych w ciekawą architekturę, z które nierzadko nawet bardziej zachwycają niż piękny skalny wąwóz. Z tego też powodu odwiedziliśmy kilka miasteczek i  jedno miasto podczas naszego pobytu w Szwajcarii no i zdecydowaliśmy się przedstawić nieco bliżej trzy z nich – ciekawą Lucernę, klimatyczne Tuhn i małe Brienz z piękną, drewnianą zabudową typową dla tego kraju.

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miasteczka, WRAŻENIA

Brienz

Każde z odwiedzonych, przedstawionych miast wywarło na nas inne wrażenia. Dlatego zdecydowaliśmy się przedstawić właśnie te trzy, charakteryzujące się swoim własnym klimatem miejscowości. Małe Thun ujęło nas ślicznym zamkiem i kanałem z kolorową zabudową na brzegu, jeszcze mniejsze Brienz przykuło nas do siebie fantastycznymi, drewnianymi domami ustawionymi w szeregu obok siebie, no i dobrze znana Lucerna zachwyciła nas ze stylową starówką i Mostem Kaplicznym nad rzeką Reuss.

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miasteczka, ZWIEDZANIE

Lucerna – nasze pierwsze z trzech najładniejszych miasteczek w Szwajcarii

Lucerna

Pomimo, że Lucernę zwiedzaliśmy jako ostatnią tutaj damy jej pierwszeństwo. Miasto to zawdzięcza swoją sławę, nie tylko architekturą, ale również pięknemu położeniu. Lucerna, niczym strudzona podróżniczka, wędrująca przed wiekami po górach w pewnym momencie postanowiła zatrzymać się i odpocząć na brzegu rzeki Reuss będącej z tej strony ujściem Jeziora Czterech Kantonów otoczonego wspaniałymi szczytami Alp. Kiedy usiadła i rozejrzała się wkoło nie mogła pozostać obojętna na piękno, które ją w tym miejscu otaczało i najzwyczajniej w świecie kazało jej pozostać już tu na zawsze. Ot, taka teoria zrodziła nam się w głowach, kiedy zwiedzaliśmy to miasto, ponieważ sami gdybyśmy tak wędrowali i zatrzymali w takim miejscu, to jego piękno z pewnością zatrzymałoby nas tu na zawsze. Jest też prawdziwa legenda o Lucernie.

Lucerna, most kapliczny

Ponoć przed wiekami anioł w świetlistym obłoku wskazał mieszkańcom wioski brzeg jeziora, na którym mieli zbudować kaplicę św. Mikołaja, patrona żeglarzy i rybaków. Od tego cudu wzięła się dzisiejsza nazwa tego miejsca – „miasto świateł”. No dobrze, przejdźmy może do konkretów. Najstarsza część miasta znajduje się przy samym ujściu rzeki Reuss z jeziora. Tu stoją najpiękniejsze i najcenniejsze zabytki, tutaj też kwitnie życie towarzyskie. Uroku dodaje temu miejscu pięć mostów, z których najbardziej znany to most Kapliczny (Kapellbrücke). Ma 204 m długości, jest w całości zadaszony i stanowił onegdaj część miejskich fortyfikacji.

Lucerna, most kapliczny

Szwajcarzy twierdzą, że to najstarsza drewniana konstrukcja tego typu w Europie. Jest ikoną Lucerny, widnieje na niemal każdej widokówce. Most zygzakiem omija Wieżę Wodną, swoją rówieśnicę pochodzącą także z XIV w. Dawniej służyła celom raczej ponurym, w sali tortur słychać było krzyki czarownic i heretyków – w czasie kontrreformacji Lucerna była przecież silną ostoją katolicyzmu. Niegdyś w jej wnętrzu mieścił się również skarbiec. Sam Most Kapliczny w XVII w został przyozdobiony tablicami przedstawiającymi sceny z historii Szwajcarii i miasta.

Lucerna, Kościół Jezuitów

Przebiega on od Teatru Lucerny na południowym brzegu rzeki Reuss obok starej wieży wodnej do kapliczki św. Piotra przy nabrzeżu ratuszowym Rathausquai. Idąc w stronę jeziora, na prawym brzegu rzeki znajduje się Kościół Jezuitów, pierwsza barokowa świątynia w Szwajcarii. Jej wnętrza robią ogromne wrażenie. W środku znajduje się fresk patrona kościoła, św. Franciszka Ksawerego. Misjonarz siedzi w powozie, który ciągną: słoń, wielbłąd, lampart i koń. Kościół Jezuitów wzorowany był na kościele Gesù w Rzymie. Jego budowę rozpoczęto w 1666 roku, a oficjalna inauguracja miała miejsce w 1677 roku. Kościół zlokalizowany jest bezpośrednio na brzegu rzeki Reuss w towarzystwie klimatycznych kawiarenek i restauracji. Kiedy przyjechaliśmy do Lucerny pozostawiliśmy auto na podziemnym parkingu w samym centrum miasta, dokładnie na dworcu kolejowym -Bahnhofparking P3 Universität.

Lucerna

Stąd na starówkę, zaraz po wyjściu z podziemi parkingu to przysłowiowy rzut beretem. Kierując się w stronę starówki idziemy dokładnie jednym lub drugim, do wyboru brzegiem  rzeki, aż w końcu dochodzimy do drugiego zabytkowego Mostu Spreuer, którym przechodzimy na drugą stronę Reuss. Most Spreuer, czyli Most Sieczny został tak nazwany, ponieważ plewy z miejskich młynów, czyli odpady zboża powstające podczas młócenia, wyrzucane były z tego mostu do rzeki.

Most Spreuer, lucerna

Kiedy przechodzimy przez Most Spreuer zauważamy tamę, która podnosi się lub opuszcza w zależności od poziomu wody w Jeziorze Czterech Kantonów. Tak tak, poziom wody w tym jeziorze jest ręcznie regulowany właśnie przez podnoszoną lub opuszczaną tamę – Reuss Weir. Zbudowana w latach 1859-1861 jest zabytkiem historycznym i cudem XIX-wiecznej inżynierii. Drugi, przeciwległy brzeg rzeki do brzegu z Kościołem Jezuitów to taka promenada z kawiarenkami i restauracjami. Z uwagi na fakt, że godzina 10…11:00 to nasza pora kawowa, nie omieszkaliśmy zasiąść w jednej z tutejszych kawiarenek na pyszną kawkę z odrobiną lodów.

Needle dam, Lucerne

Wszystkie stoliki kawiarń ustawione są na samym brzegu rzeki, co urozmaica degustację pobudzającego napoju. Pogoda na dole, tj. u stóp Pilatusa, który mieliśmy na dziś zaplanowany dopisywała, dlatego ciężko było się oderwać od błogiego odpoczynku przy kawie. Chcieliśmy jednak coś jeszcze zobaczyć oprócz mostów, kościoła i promenady, dlatego po około 40 minutach upajania się kawą na brzegu Reuss ruszyliśmy na szlak jednej z większych atrakcji Lucerny – Muru Musegg. Cóż to takiego zapytacie. Otóż  Mur Musegg i jego dziewięć wież to część historycznych fortyfikacji Lucerny. Rozciąga się od północnego brzegu rzeki, tuż przed mostem Geissmattbrücke gdzie znajduje się pierwsza Wieża Nölli odgradzając niemal w linii prostej całe Stare Miasto od pozostałej części lądu, aż do ostatniej Wieży Dächli, która w odróżnieniu od Nölli nie znajduje się przy samym brzegu Reuss.

Musegg, Lucerna

Cały mur mierzy sobie 800 m długości i uważany jest za jeden z najdłuższych i najlepiej zachowanych murów obronnych w Szwajcarii. Spacer murami dostępny jest częściowo, tzn. że część trasy przechodzimy dołem, a część można przejść murami. Wieże są możliwe do odwiedzenia, jednak nie wszystkie. Nam niestety nie udało się zobaczyć nawet części z nich otwartych dla turystów z powodu COVIDa. Wieżowy szlak rozpoczyna się od Wieży Nölli. Ta jedyna okrągła wieża muru o wysokości 28 metrów jest siedzibą Cechu Szafranów wraz z salą cechową i archiwum. Druga w kolejności to Wieża Männli o wysokości  33 m jest udostępniona dla ruchu turystycznego. Niestety zamknięta z powodu COVIDa.  Trzecia to Wieża Luegisland wzniesiona w 1370 roku. Zgodnie ze swoją nazwą („spójrz w stronę krainy”), służyła jako strażnica dla ochrony miasta. Szczyci się wiatrowskazem skierowanym od lewej do prawej na szczycie wysokiego, spiczastego dachu. To najwyższa ze wszystkich dziewięciu wież. Czwarta – Wieża Heu o wysokości 44 m bierze swą nazwę od przechowywania w niej zapasów siana.

Musegg, Lucerna

Piąta – 31 metrowa Wieża Zyt została wzniesiona w 1442 roku i posiada zegar. Tarcza z cyframi jest na tyle duża, że ​​rybacy na jeziorze mogą bez większych problemów je odczytać. Jego dzwon, Leodegar Bell, wybija godzinę na minutę przed innymi zegarami kościelnymi w mieście. Wieża jest dostępna dla turystów i tu udało nam się wejść. W środku znajdują się jeszcze mechanizmy zegarów. Z tej wieży możemy wyjść na mury i przejść w kierunki czwartej wieży Heu. Szósta wieża to ponad 27 metrowa Schirmera. Mieszkańcy miasta przechodząc dawniej przez bramę w tej wieży wchodzili na tereny wiejskie. Schirmera to kolejny obiekt dostępny dla ruchu turystycznego. Siódma wieża do Pulver. Mierząca 27,5 metra wysokości wieża należy do najstarszych budynków na Musegg.

Musegg, Lucerna

Teraz służy jako sala gildii dla Wey Guild po tym, jak jej członkowie ją odremontowali. Kiedyś służyła do przechowywania prochu strzelniczego. Przedostatnia ósma Wieża Allenwinden to już nie tak wysoka budowla w porównaniu z pozostałymi wieżami muru. Wieża nie jest dostępna dla zwiedzających, ponieważ mają tu siedzibę Lucerne Tambouren Club i Luzerner Maskenfreunde Club. Ostatnia Wieża Dächli skręca nieco w kierunku rzeki i stanowi najniższą budowlę w linii muru Musegg. Uważa się, że jej stromy dach w kształcie piramidy należy do najstarszych ze wszystkich dachów wież. Aktualnie działa jako sala cechowa Szwajcarskiego Związku Mistrzów Stolarstwa od 1936 roku.

Lucerna

I tak przeszliśmy cały Mur Musegg, który po drewnianych mostach i Kościele Jezuickiem stanowi liczącą się atrakcję turystyczną w Lucernie. Kończąc wędrówką murami Musegg zeszliśmy do lucerniańskiej starówki, w której szczególną uwagę zwróciliśmy na malownicze place otoczone budynkami, których fasady przyozdobione są pięknymi freskami. Pierwszy plac, na który weszliśmy to Weinmarkt, gdzie obywatele Lucerny złożyli w 1332 roku przysięgę wierności federacji utworzonej przez Uri, Schwyz i Unterwalden.

Lucerna

Do połowy XVI wieku Weinmarkt był targiem rybnym. Wyburzenie dwukondygnacyjnej drewnianej hali targowej, w której handlowano mięsem, chlebem i skórami, doprowadziło w 1841 roku do powstania placu w obecnym kształcie. Drugi charakterystyczny plac to Mühlenplatz, który jest największym historycznym placem Lucerny o powierzchni 1500 m².

Meggenhorn

Na koniec turystycznej przygody w Lucernie postanowiliśmy wyjechać na obrzeża miasta do małego zameczku nad jeziorem Meggenhorn Castle. Ta bajkowa budowla zlokalizowana jest na cyplu jeziora obok Lucerny. Obecny kształt zamku nadano w latach 1868–1870 na wzór zamku Chambord nad Loarą. Obok zameczku znajduje się kaplica neogotycka, której początki datuje się na 1886 rok. Meggenhorn jest oficjalną lokalizacją gminy Meggen, w której organizowane są śluby cywilne. Znajduje się tu również hotel i bistro zamkowe. Generalnie obiekt dostępny jest dla zwiedzających. Zamek przez prawie pół wieku był własnością rodziny Freyów, fabrykantów tekstyliów z Zurychu. Prywatne pomieszczenia mieszkalne byłych mieszkańców można oglądać w każdą niedzielę i święta od kwietnia do października oczywiście za opłatą, która wynosi 5CHF / osobę dorosłą.

Meggenhorn

Zwiedzanie całego kompleksu kosztuje już 8 CHF / osobę. Sami niestety nie mogliśmy wejść do wnętrz zamku, ponieważ w obiekcie odbywał się jakiś pokaz lub szkolenie. Z tego powodu mogliśmy obejrzeć zamek tylko z zewnątrz. To jednak również fajna sprawa, ponieważ lokalizacja zamku jest bardzo atrakcyjna, a spacer po nazwijmy to parku i zejście do jeziora to wspaniały relaks i odpoczynek od dopiero co odbytej wędrówki po dość zatłoczonej Lucernie. Na terenie zamku znajduje się również winnica, gdzie można nabyć jej wyroby. Ot i tak wyglądał nasz dzień w Lucernie, która zrobiła na nas bardzo miłe wrażenie choć oboje z Elą mamy słabość do małych, kolorowych miasteczek jak w Toskanii, czy tez w górach w hiszpańskiej Andaluzji.

Thun – nasze drugie z trzech najładniejszych miasteczek w Szwajcarii

Thun

Czas zawitać do kolejnego miasteczka. Tym razem odwiedzimy urokliwy Thun zlokalizowany na końcu jeziora Thunersee, i który stanowi bramę do regionu Berneński Oberland. Historyczna starówka miasta położona jest w odległości około kilometra od jeziora, nad brzegiem rzeki Aare, która mniej więcej w tym miejscu rozdziela się na dwa kanały. Jak widać na zdjęciu, rzeka Aare ma wspaniały, szmaragdowo – zielony kolor, który być może pochodzi od zalegającego w rzece złotonośnego piasku. Thun to małe miasteczko, więc jeśli przyjedziemy tu autem i wjedziemy to centrum to obojętnie, w którym miejscu zaparkujemy, zawsze będziemy mieć blisko do starówki.

Thun

Ale oczywiście trzeba wjechać do ścisłego centrum, najlepiej do samego dworca kolejowego, przy którym znajduje się duży parking, oczywiście płatny w parkomatach na monety. Sami właśnie tu zaparkowaliśmy, skąd po przejściu paruset metrów znaleźliśmy się już przy rzece. Po drodze nie omieszkaliśmy się posilić w knajpce o nazwie Sevens, gdzie można zjeść chyba najtańszą pizze w regionie. Z jedną pizze płaciliśmy 14 CHF – to naprawdę tanio, bo średnia cena pizzy w Szwajcarii kształtuje się na poziomie 18 CHF. No dobrze, kiedy doszliśmy do kanału ujrzeliśmy coś, czego wcześniej nigdy nie widzieliśmy. Grupa młodych ludzi surfowała na swoich deskach w nurcie płynącej rzeki.

Thun

Niespotykane dla nas było to, że każdy z nich stojąc na desce unosił się na wodzie w jednym miejscu, dzięki ustawieniu deski równo pod prąd rzeki. Oczywiście na początku surfer ustawiał się równo do nurtu płynącej wody trzymając się liny przymocowanej do mostu. Kiedy „zawodnik” poczuł, że już nie odpływa, puszczał się liny i rozpoczynał prawdziwy surfing w miejscu. Dziwnie to wyglądało, jak gościu (na zdjęciu akurat dziewczyna) stoi na środku rzeki na desce w miejscu, a woda silnym nurtem przepływa pod nim (nią). Wszyscy surferzy ćwiczyli swoje umiejętności bezpośrednio przy drewnianym, zabytkowym moście zbudowanym w 1726 roku, który służy jako śluza (Obere Schleuse).

Thun

Most łączy miasto z małą wyspą (Bälliz), która rozdziela rzekę na dwa wspomniane wcześniej kanały. Przemieszczając się wyspą dalej wzdłuż Aare dochodzimy do drugiej tego typu konstrukcji mostowo – śluzowej tym razem o nazwie Untere Schleuse. Ten łamany drewniany most znajduje się dokładnie między restauracją Alte Oele i kafejką Kaffeebar Mühleplatz – śliczne miejsce. To właśnie między oboma drewnianymi mostami znajdują się restauracje i kawiarnie, które wraz z kolorowymi kamienicami przyozdabiają brzeg turkusowej rzeki. Stwierdzamy – jest klimat!!! Przemieszczając się nieco w prawo jedną z wąskich uliczek przechodzimy na również klimatyczną, główną ulicę handlową,

Thun

gdzie znajdują się oprócz knajpek sklepy z pamiątkami, odzieżą i innymi wyrobami typowymi dla Szwajcarii i regionu. Uliczka doprowadza nas do rynku i ratusza. Tutaj spokój. Za wyjątkiem paru osób przechodzących przez rynek jest praktycznie pusto. Być może dlatego, że byliśmy tu już trochę późno. Zwiedzających miasteczko turystów można było spotkać już tylko w knajpkach nad brzegiem rzeki. Z rynku można wdrapać się ukrytymi nieco schodami pod sam widoczny na wzgórzu zamek. Tu otwarta jest już tylko zamkowa restauracja. Na zwiedzanie zamku już trochę za późno. Jak na ówczesne czasy potężny zamek został zbudowany przez książęta z rodu von Zähringen. Wieże zamkowe powstały pomiędzy 1180, a 1190 rokiem.

Thun

W zamku znajduje się Muzeum Historyczne, które wystawia przedmioty pochodzące z czasów prehistorycznych i wczesnohistorycznych oraz ze średniowiecza, broń i mundury z XVIII i XIX wieków, kolekcję porcelany i zabawek. Najbardziej wspaniałym przykładem wnętrza jest odnowiona Sala Rycerska z XII wieku. Zapewne można się zdziwić oglądając prehistoryczne eksponaty. Nie wspomnieliśmy wcześniej, ale Thun bierze swoją nazwę od celtyckiego słowa Dunum, które oznacza „ufortyfikowane miasto”. Zaś dowody na istnienie pierwszej osady w tym miejscu sięgają okresu neolitu, czyli 2.500 lat przed naszą erą. Stąd takie starocie w muzeum.

Thun

Do zamku weszliśmy z jednej strony „nieskończoną” ilością schodów, a wyszliśmy z drugiej, skąd zeszliśmy z powrotem do głównej, handlowej uliczki i dalej nad rzekę. W ten sposób wykonaliśmy rundkę, która pokazała nam wspaniały klimat miasteczka stworzony przez architekturę i wspaniałą, turkusową Aare, którą jeszcze odwiedzimy w pięknym skalnym wąwozie o tej samej nazwie. Ale to już w odrębnej relacji. Thun to śliczne, klimatyczne miasteczko, z którego jeśli jest się tu dłużej można wypłynąć na wycieczkę po jeziorze statkiem turystycznym, który dopływa do samego Interlaken. Można wyjechać kolejkami na okoliczne szczyty Stockhorn, Niesen oraz Niederhorn i spojrzeć na miasteczko z góry. To wszystko czeka na odwiedzających to miasteczko.

Brienz – nasze trzecie z trzech najładniejszych miasteczek w Szwajcarii

Brienz

Z Thun przejeżdżamy do Brienz, który leży na północnym brzegu Jeziora Brienzersee, u podnóża Brenzer Rothorn. Miejscowość bardzo mała licząca sobie około 3.000 mieszkańców żyjących z turystyki i rzeźbienia w drewnie. To dru8gie zajęcie sięga tu początku XIX wieku, kiedy to mieszkańcy z powodu braku zajęcia zaczęli wytwarzać z drewna przedmioty podstawowego domowego użytku, które sprzedawali podróżnikom. Przez dziesiątki lat mieszkańcy zaczęli wytwarzać z drewna prawdziwe dzieła sztuki, co poskutkowało tym, że ich twórczość stała się rozpoznawana na całym świecie, a wyroby z drewna były i dalej są prezentowane na międzynarodowych wystawach. W 1884 roku założono tu szkołę rzeźbienia w drewnie. Jak dotąd jest to jedyna taka szkoła w Szwajcarii.

Brienz

Kiedy wjeżdża się do Brienz nic nie wskazuje na to, że to zagłębie drewnianych wyrobów. Jest tu jedna główna ulica ze sklepikami i restauracjami. Jednak kiedy przejdziemy spacerkiem centrum miasta to w końcu dojdziemy do ulic, przy których stoją piękne drewniany domy. Właśnie dla tych zabudowań należy tu przyjechać. Te typowe, szwajcarskie, drewniane zabudowania powalają swoim urokiem. Koniecznie należy dojść do ulicy Brunngasse, gdzie wspaniałe drewniane domy, przepięknie przyozdobione kwiatami budują niewiarygodny klimat (fot. w akapicie WRAŻENIA). Niektórzy uważają tą uliczkę za najładniejszą na świecie. To oczywiście subiektywne stwierdzenie, które pojawia się czasem w różnym publikacjach o tym miasteczku, nie mniej jednak co by nie powiedzieć, uliczka robi niesamowite wrażenie. Oprócz drewnianych zabudowań Brienz posiada jeszcze jedną atrakcję – zębatą kolej parową wywożącą turystów na szczyt Rothorn.

Brienz

Przejażdżka tym pociągiem nie należy do najtańszych (94 CHF, 1/2 ceny z naszą kartą Swiss Half Fare), ale co w Szwajcarii jest tanie. Jeśli dobrze rozplanujemy sobie wyjazd i wrzucimy ten koszt w turystyczny budżet plan to trzeba wyjechać. Warunkiem jednak musi być pogoda, aby atrakcją nie była tylko przejażdżka kolejką, ale przede wszystkim wspaniały krajobraz na Alpy rozciągający się ze szczytu. Jak widać na zdjęciach, w naszym przypadku pogoda niestety nie dopisała, dlatego z żalem zrezygnowaliśmy z wycieczki kolejką. Jeśli ktoś z Was zdecyduje się na wyjazd do góry to musicie dokładnie zorientować się w godzinach wyjazdu i zjazdu, ponieważ kolejka nie kursuje często. Najlepiej zorientować się na stronie TUTAJ. Dolna stacja kolejki znajduje się w centrum miasteczka. Jest ona nieco schowana, ale jeśli jedziemy autem powoli w kierunku Interlaken to po prawej stronie tuż pod zboczem wzgórza można dostrzec mały dworzec i kolorowe wagony, jeśli akurat stoją.

Wszystkie trzy odwiedzone miasta zrobiły na nas wrażenie, dlatego jeśli będziecie w okolicy koniecznie je odwiedźcie, a w szczególności te dwa mniejsze, nie zawiedziecie się.


FOTORELACJA - galeria zdjęć z tej wyprawy


Oceń tą relację, prosimy

Kliknij na gwiazdki

Średni wynik 5 / 5. 1

Bądź pierwszą osobą , która zagłosuje

Jeśli podobała Ci się relacja

Podążaj za nami

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Podziel się z innymi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *