SZWAJCARIA

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca

Pilatus, Szwajcaria
5
(2)

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca; wyprawa: sierpień 2020r

FOTORELACJA - galeria zdjęć z tej wyprawy

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca; DLACZEGO…?

Pilatus

Tak w zasadzie, to mieliśmy zamiar przejść już do szczegółowych opisów wszystkich kolejno odwiedzonych miejsc, które wywarły na nas największe wrażenie. Postanowiliśmy jednak, że rozpoczynając wędrówkę po najpiękniejszych miejscach Szwajcarii oczywiście naszym subiektywnym zdaniem zrobimy mały wstęp pokazując na czym postanowiliśmy się skoncentrować zwiedzając ten kraj. W ten sposób powstał artykuł SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca.

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca. WRAŻENIA

First, Szwaicaria

Musimy stwierdzić, że przebywając w Szwajcarii pełne 13 dni, 12 z nich w pełni wykorzystaliśmy na zwiedzanie czegoś nowego i czego coraz bardziej spektakularnego. Praktycznie wszystko co zobaczyliśmy zrobiło na nas ogromne wrażenie. Oczywiście można sobie powiedzieć, że w Austrii, do której wyjeżdżaliśmy co rok przez ostatnie 4, czy 5 lat są te same góry, te same wąwozy, kolejki itp. Otóż nie. W Szwajcarii góry są wyższe, skalne wąwozy większe, kolejki dłuższe i bardziej spektakularne. To wszystko spowodowało, że zachłysnęliśmy się pięknem tego kraju tak bardzo, że jeszcze teraz po prawie 2 miesiącach po powrocie ciągle otwieramy albumy ze zdjęciami i wracamy wspomnieniami do odwiedzonych miejsc.

SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca. WĘDRÓWKA

Lauterbrunnen, Szwajcaria

Jak już pewnie nas poznaliście to wiecie, że w zwiedzaniu danego kraju bardziej preferujemy piękno natury niż architektury, której oczywiście nie odstawiamy całkiem na dalszy plan tak, jak na przykład większość muzeów, których no niestety fanami nie jesteśmy. Kochamy wspaniałe krajobrazy ukazujące się podczas górskich wędrówek, urzekają nas skalne wąwozy, w których często głośny szum płynącej wody nie pozwala rozmawiać, nie potrafimy się oprzeć jaskiniom, do których zawsze musimy wejść jeśli pojawią się gdzieś na naszym szlaku, no i co chyba każdy z Was już wie, kto dłużej nas obserwuje, że wyprawa bez wodospadów to dla nas nie wyprawa haha. Jeśli lubicie to co my, to z pewnością każda relacja będzie dla Was interesująca.

Aare, Szwajcaria

Podczas naszej podróży po Szwajcarii udało nam się przejść czterema wspaniałymi wąwozami: Aare, Choleren, Gletscherschlucht i Rosenlaui. Oczywiście każdy z osobna opiszemy po to, aby każdy mógł zdecydować, który wybrać. Na nas, największe wrażenie zrobiły wąwozy Aare i Rosenlaui, które z całą pewnością nawiązują do tytułu tego artykułu SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca. Jeśli uda się komuś z Was odwiedzić te wąwozy, prosimy dajcie znać. Ciekawi jesteśmy, czy mamy podobne odczucia do większości zwiedzających, czy jesteśmy jakimiś indywidualistami.

Giessbach, Szwajcaria

Oczywiście nie zapomnieliśmy o wodospadach, których jest w Szwajcarii ogrom. Jadąc samochodem to praktycznie co parę kilometrów zauważyć można spadające z wysokich skalnych ścian wspaniałe wodospady. Nam udało się dotrzeć do pięciu spektakularnych kaskad: Staubbach, Trümmelbach, Engstligen, Reichenbach, Giessbach. Ciężko tu wytypować ten najładniejszy, dlatego wszystkie pięć z powodzeniem identyfikują się z naszym tytułem SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca. Oprócz tych wodospadów są jeszcze inne, które mijaliśmy podczas zwiedzania innych atrakcji turystycznych. Na tych pięciu jednak skupimy się w jednej szczegółowej relacji, która wskaże jak się do nich dostać, ile zapłacić i jak się ubrać. Tak, tak, bo to jest też ważne. Sami zobaczycie.

Schilthorn, Szwajcaria

 

Najbardziej spektakularne są jednak wycieczki górskie, gdzie najpierw wyjeżdża się kolejka linową na odpowiednią wysokość, a tam dopiero startuje się na szlak. To duży plus, ponieważ zanim wyszlibyśmy na szlak prowadzący górną granią to nie zobaczylibyśmy tak dużo z uwagi utratę czasu podczas wspinaczki. Wyjazd kolejką na szczyt nie trwa tutaj 10, czy 15 minut. Są szczyty na które wyjeżdża się nawet pół godziny siedząc w małej gondolce jak np. First, Pilatus lub Eggishorn. Na te dwa ostatnie jedziemy jeszcze dłużej z jedną przesiadką. Są też szczyty, na które wyjeżdża się kolejkami z kilkoma przesiadkami jak np. Schilthorn. Są też szczyty, na które wyjeżdżamy zębatą kolejką szynową jak np. Rigi, czy Jungfraujoch, na który prowadzi chyba najdroższa kolej szynowa w całej Szwajcarii. No, ale tu wyjeżdżamy na wysokość ponad 3.500 m n.p.m. więc to kosztuje.  No i tak nieopacznie wymieniliśmy wszystkie szczyty, które udało na się „zdobyć”, oczywiście kolejkami haha.

St. Beatu Cave

Biegając po wąwozach i wodospadach nie mogliśmy pominąć jednej z dłuższych jaskiń, która zlokalizowana była na eksplorowanym przez nas terenie. Mówimy to o jaskini St. Beatus, charakteryzującej się tym, że przez całą jej długość płynie jaskiniowy potok tworząc małe wodospady, kaskady i jeziorka. Będąc w rejonie Interlaken z pewnością warto tu zajrzeć, tym bardziej, że potok wypływający z jaskini tworzy przed nią wspaniały, wielokaskadowy wodospad, który kilkukrotnie przekraczamy podchodząc do wejścia jaskini.

Lauterbrunnen, Szwajcaria

Jak widać trochę było jeżdżenia i biegania. Zobaczyć te wszystkie miejsca to naprawdę fantastyczna przygoda dostarczająca za każdym razem innych, nowych doznań. Ech, to jeszcze nie wszystko hahaha. Ale tu nie będziemy już nic mówić. Niech to będzie taki mały bonus, który pojawi się kiedyś między relacjami. No dobrze. Mały wstęp wykonany, czas więc na odwiedzenie pierwszych atrakcji. Na początek jedziemy do najpiękniejszej doliny w Szwajcarii – Lauterbrunnen, którą bez wątpienia można zakwalifikować do naszego zbioru SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca.

Lauterbrunnen, Staubbach

Lauterbrunnen

Lauterbrunnen  to nazwa przepięknej alpejskiej doliny i zarazem małej miejscowości, która jest swoistą „bramą wejściową” do wspomnianej doliny. Każdy kto tu przybywa ulega jej urokowi. W 1911 roku 19-letni wówczas JRR Tolkien wędrował przez Alpy Szwajcarskie i oczywiście przez dolinę Lauterbrunnen z jej stromo opadającymi skalnymi ścianami. Mało kto wie, że to właśnie tu, ten wielki Autor znalazł inspirację dla pejzaży z „Władcy Pierścieni”. I rzeczywiście, każdy kto zna książki i filmy, zawsze poczuje się przeniesiony do Śródziemia w dolinie Lauterbrunnen. Dolina Lauterbrunnen jest jednym z największych obszarów będących pod ochroną w Szwajcarii. Jej piękno odznacza się spektakularnymi, wysokim skalnymi ścianami, między którymi rozciąga się równiutka, zielona łąka, którą wiedzie szlak pieszy oraz wąska droga asfaltowa prowadząca do Stechelberg, gdzie znajduje się kolejka na wspaniały szczyt Schilthorn. Skalne ściany doliny to nie wszystko. Bezpośrednio nad doliną wznoszą się szczyty Tschuggen, Männlichen. Birg, Schilthorn, oraz te  ośnieżone przez cały rok czterotysięczniki Jungfrau i Mönch oraz nieco niższy, bo osiągający wysokość 3970m n.p.m. Eiger. Czasem widoczny jest w oddali Breithorn (4164m n.p.m.). Wszystkie razem tworzą niesamowitą panoramę  dla Lauterbrunnen. Dolina słynie nie tylko ze swojego piękna, ale również z 72 wspaniałych wodospadów, którym „przewodniczy” niemal 300 metrowy Staubbach – drugi co do wysokości w Szwajcarii. Tak dla porównania, w Polsce znalazłem 42 liczące się się wodospady, a tu w jednej dolinie mamy aż 72 – nieprawdopodobne. Oczywiście idąc, czy jadąc doliną nie zobaczymy ich wszystkich. Trzeba do nich dotrzeć odpowiednimi szlakami. Tym bardziej, że niektóre są ukryte w skałach.

Trümmelbachfälle

Podejrzewamy, że w okresie letnim kilka z nich na pewien czas zanika, ale to już tylko nasza hipoteza. Oprócz wspomnianego Staubbach mamy jeszcze jeden spektakularny wodospad, właśnie jeden z tych dobrze ukrytych w skałach -Trümmelbachfälle. To wielostopniowa kaskada, wysoka w sumie na około 200m, którą ogląda się wędrując kładkami, korytarzami i specjalnie wytyczoną ścieżką. Szczegóły o tym wodospadzie opiszemy w odrębnej relacji poświęconej wodospadom. Dolina Lauterbrunnen, a w zasadzie wioska Lauterbrunnen stanowi doskonały punkt startowy dla bardzo popularnych w paśmie Jungfrau, górskich wycieczek. W Lauterbrunnen znajduje się dworzec kolejowy z koleją zębatą wywożącą turystów w górne partie gór. Jest tu również duży, piętrowy parking, gdzie zostawiamy auto i przesiadamy się na pociąg. Pociągiem wyjeżdżamy do Wengen, małej górskiej wioski, gdzie nie ma ruchu samochodowego. Tutaj poruszamy się tylko pieszo. Z Wengen staruje kolejka linowa na pod szczyt Männlichen, na który wychodzimy oznakowanym szlakiem z górnej stacji kolejki. Kiedy już zdobędziemy Männlichen robimy w tył zwrot i wędrujemy do głównej, górskiej stacji przesiadkowej Kleine Scheidegg, do której dojeżdża nasz pociąg z Lauterbrunnen. To wspaniały szlak granią, z którego rozciągają się widoki na okoliczne pasma górskie.

Lauterbrunnen

Trakt nie jest  mączący, ani wymagający. Z Kleine Scheidegg wracamy pociągiem do Lauterbrunnen. Drugą wioską w rejonie Lauterbrunnen, gdzie jest zakaz ruchu samochodowego jest Mürren. Można tu wyjechać kolejką linową z jedną przesiadką z wioski Stechelberg. Polecamy spacer po Mürren, chociażby dlatego, że możemy spojrzeć w tym miejscu na dolinę  z drugiej strony. Dla informacji, z Mürren kolejka linowa po przesiadce prowadzi dalej na szczyt Birg i dalej na Schilthorn. To opiszemy już w odrębnej relacji. Dolina Lauterbrunnen chyba najładniej prezentuje się z punktów widokowych zlokalizowanych w Wengen. Jeśli zaplanujemy przejście z Männlichen do Kleine Scheidegg dość wcześnie rano to wracając pociągiem do Lauterbrunnen możemy wysiąść w Wengen i odbyć spacerek pomiędzy tymi punktami widokowymi. Jeden z nich znajduje się prawie w centrum Wengen przy wąskiej uliczce Buhl. Kolejne punkty widokowe zlokalizowane są trochę dalej od tego pierwszego, to Hunnenflue i jeszcze dalej Leiterhorn.

Lauterbrunnen, mapa

Z tych dwóch punktów dolinę widać chyba najładniej, razem z ośnieżonymi, wspomnianymi czterotysięcznikami. Jest jeszcze jeden punkt widokowy, do którego należy skierować się w przeciwnym kierunku od centrum Wengen, nazywa się Staubbachbänkli. Czas dojścia do tego punktu to około 25 minut od stacji. Znajdują się tu ławy, z których podziwia się widok na dolinę. Sugerujemy tu przejść przez drucianą zagrodę i spojrzeć na dolinę z wysuniętego cypla, widok robi wrażenie. To bardzo spokojne miejsce w sam raz na mały posiłek przygotowany wcześniej jako suchy prowiant w plecaku. Jak widać na zdjęciu pogoda nie pozwoliła nam zobaczyć ośnieżonych szczytów w tle doliny. Ale wierzcie, że one tam są. Widzieliśmy je w innych dniach, kiedy odwiedzaliśmy Lauterbrunnen. Jadąc od Interlaken jeszcze przed Lauterbrunnen warto skręcić w prawo i wyjechać do góry do małej, ale spektakularnie zlokalizowanej wioski Isenfluh. Stąd biorą początek szlaki w kierunku romantycznej doliny Saustal, a dalej do Mürren i gór Lobhorn. Sami od siebie polecamy spacer w Wengen po punktach widokowych, a na koniec sugerujemy nie zjeżdżać do Lauterbrunnen pociągiem lecz zejść pieszo. Spacer trwa około 50 minut, a w drugiej jego połowie, część doliny wraz z wodospadem Staubbach pokazuje się nam jak na dłoni. Wspaniała sprawa.

Lauterbrunnen, Szwajcaria

Bardzo przyjemnie jest się również przespacerować do wspomnianego punktu Staubbachbänkli. Wprawdzie nie rozciągają się tu non stop przed nami widoki na dolinę, ponieważ ścieżka przechodzi przez zabudowania, ale właśnie dla nich warto tędy przejść. Wspaniałe szwajcarskie domy, przeuroczo udekorowane wprawiają w zachwyt. Wjeżdżając do Lauterbrunnen autem dobrze jest pozostawić „bolida” na jednym z dwóch parkingów. Jeden to wspomniany parking piętrowy połączony jednym kompleksem z dworcem kolejowym kolejki zębatej. Drugi, sporo mniejszy znajduje się bezpośrednio pod wodospadem Staubbach.

Lauterbrunnen, Szwajcaria

W Lauterbrunnen znajduje się kilka knajpek ze sklepikami z pamiątkami i sprzętem turystycznym zlokalizowanymi przy jednej ulicy. Jest też kościół, który często pokazywany jest na fotografiach wraz z wodospadem Staubbach. Wioskę szybko przejeżdża się autem drogą, która prowadzi w głąb doliny w kierunku wodospadów Trümmelbachfälle i dalej do Stechelberg, skąd bierze początek ciąg kolei linowych na Schilthor – szczyt J. Bonda z restauracją Piz Gloria. Tą atrakcję opiszemy w indywidulnej relacji.

Oeschinensee

Öschinensee

Do Lauterbrunnen jeszcze będziemy wracać, ale to już tylko przejazdem w drodze na Jungfraujoch i Schilthorn. Teraz przemieszczamy się w okolice miasteczka Frutigen, skąd wyjedziemy gondolą nad urokliwe jezioro alpejskie Öschinensee będące kolejnym reprezentantem naszego mini cyklu SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca. Jest to jedno z najbardziej znanych i fotografowanych jezior w Szwajcarii. W 2007 roku górskie jezioro zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako część „Szwajcarskich Alp Jungfrau-Aletsch”. Oeschinensee  znajduje w gminie Kandersteg w kantonie Berno. Położone jest na wysokości 1578 m n. p. m. i zlokalizowane pośrodku wspaniałych gór Oberlandu Berneńskiego z Blüemlisalp, Oeschinenhorn i Doldenhorn na południu oraz Dündenhorn i Zallershorn na północy. Długość jeziora Oeschinen wynosi 1,6 km, a szerokość około jednego kilometra. Głębokość jeziora to około 50m. W zimie tafla jeziora zamarza tak mocno, że można tu jeździć na łyżwach. Latem natomiast temperatura wody dochodzi tu do 20 °C, dlatego przybywający tu turyści często biorą w nim kąpiel. Sami nawet myśleliśmy, czy nie wskoczyć, ale chcieliśmy trochę podejść wyżej, aby zobaczyć je z nieco innej perspektywy, a na taki spacer trzeba poświęcić więcej czasu.

Oeschinensee

Aby dotrzeć do jeziora musimy podjechać samochodem pod dolną stację kolejki znajdującą się w małej miejscowości Kandersteg, która jest ostatnią na drodze prowadzącej z Frutigen. Bezpośrednio pod stacją kolejki gondolowej znajduje się spory, parking płatny w cenie 8 CHF za cały dzień. Tuż przy parkingu znajdujemy kasę biletową.  Z uwagi na fakt, że był to nasz pierwszy zakup biletu ze zniżka na kartę Swiss Pass Half Card zastanawialiśmy się, czy zadziała nasza karta, którą kupiliśmy jeszcze przed wyjazdem do Szwajcarii przez internet. Na dodatek mieliśmy ją zapisaną w elektronicznym portfelu z kartami lojalnościowymi STO-CARD. Aplikacja fajna, od razu przyjęła nasze karty wprowadzone wg krótkiej instrukcji zawartej na stronie Swiss-Passa. Jednak Pani w kasie nie była w stanie zeskanować swoim telefonem, pewnie też z jakąś aplikacją naszej karty tak, aby wliczyć zniżkę 50%. Oczywiście dobrze, że mieliśmy ze sobą oryginalnie wydrukowane potwierdzenia Swiss Passów, z których Pani w kasie już bezproblemowo zeskanowała kod QR.

Öschinensee

Nie wiedzieliśmy dlaczego wystąpiły problemy w odczytaniu kodu z telefonu, dlatego zawsze już woziliśmy ze sobą wydruki Swiss-Passów. Nigdy nie było już z tym problemów. Kolejka w obie strony kosztuje 30 CHF / osobę dorosłą. Ze Swiss Half Pass płacimy 15 CHF, to spora oszczędność. Przejazd kolejka trwa około 20 minut. Kiedy już wysiądziemy z gondoli czeka nas około 20 minutowy spacer do jeziora. Nie ma się jednak co spieszyć. Przy górnej stacji znajduje się restauracja z tarasem, z którego pięknie widać w dole miejscowość, z której wyjechaliśmy oraz otaczające ją szczyty gór. Można tu skosztować dobrej kawy, jednak dla informacji podajemy, że nad samym jeziorem jest pełny kompleks gastronomiczny składający się z kilku restauracji. Może tam lepiej skosztować kawy lub piwka spoglądając na turkusową tafle jeziora.

Oeschinensee mapa

Spacer do Öschinensee to krótka, lekka wędrówka z pięknym krajobrazem na otaczające jezioro skalne szczyty. Trakt między górną stacją kolejki, a jeziorem jest bardzo komfortowy i przystosowany dla spacerowiczów z dziećmi w wózkach i osób niepełnosprawnych, które mogą skorzystać również z busa, przewożącego mniej sprawnych turystów nad jezioro. Jeszcze przed wyjazdem do Szwajcarii oglądaliśmy to jezioro na wielu zdjęciach. Wszystkie fotografie pokazywały ten zbiornik w taki sposób, że można było pomyśleć, że to dzikie i mało uczęszczane jezioro w górach. Kiedy przybyliśmy do niego stanęliśmy w osłupieniu. To takie większe Morskie Oko, w którym można się kąpać i pływać wypożyczonymi łodziami wiosłowymi. Na brzegu jeziora jedna wielka gastronomia i tłum ludzi. No może nie było ścisku, ale ludzi było naprawdę bardzo dużo. Zadawaliśmy sobie pytanie ile tu normalnie przybywa turystów, zważywszy na to, że teraz cały świat walczy z wirusem. Nie ukrywamy, że trochę rozczarowaliśmy się. Jednak samo jezioro bardzo piękne. Aby trochę oddalić się od tłumów udaliśmy się ścieżką w lewo, w kierunku małego schroniska Oberbärgli.

Oeschinensee na szlaku

Z uwagi na fakt, że wyjazd nad jezioro był naszym trzecim zdobytym w tym dniu celem z tego powodu niestety nie mogliśmy pozwolić sobie na przejście do tego schroniska. To kawałek drogi, na który w obie strony trzeba poświęcić około 3 godziny. Gdybyśmy poszli to nie zdążylibyśmy na ostatnią gondolę zjeżdżającą na dół.  Trakt wzdłuż jeziora do schroniska jest fajnie eksponowany więc sugerujemy przyjechać tu nie później jak w południe. Wtedy jest szansa na obejście szlaku oznaczonego na pokazanej mapce numerem 8 i spojrzenie na jezioro z wyższej perspektywy bez stresu, że nie zdążymy na kolejkę. Spacer tędy to sama przyjemność.

Oeschinensee

Oczywiście po powrocie można wypożyczyć sobie łódkę i wypłynąć na środek jeziora, by lepiej zobaczyć wpadające do niego wodospady. Pływając łódką można również łowić ryby. Jest to dozwolone, jednak tu trzeba zorientować się trochę bardziej w zakresie pozwoleń. W tym temacie niestety nie jesteśmy specjalistami, ale informacja o możliwości wędkowania jest prawdziwa. Nawet powiemy, że można tu złowić pstrągi, okonie i golce.  Pomimo, że nie udało nam się dojść do wspomnianego schroniska to i tak przeszliśmy kawałek traktem wiodącym przez wysoki brzeg jeziora. Wspaniały widok. Jest tu trochę podejścia, ale to krótkie odcinki. Wycieczka nad jezioro Oeschinensee pomimo zaskoczenia sporą ilością turystów, może to dlatego, że to była niedziela, wywarło na nas ogromne wrażenie. Koniecznie należy poświęcić na nie przynajmniej pół dnia, aby powędrować wyżej, skąd zupełnie inaczej się prezentuje i jednocześnie pokontemplować jego piękno w jakimś mniej uczęszczanym miejscu na brzegu. Z pewnością nie przy restauracjach, no chyba, że ktoś lubi haha.

Harder Kulm

Harder Kulm

Jako trzecią fajną do odwiedzenia miejscówkę, która również pewnie reprezentuje nasz tytuł SZWAJCARIA – najpiękniejsze miejsca, proponujemy niewysoki szczyt Harder Kulm wznoszący się na wysokość 1322m n.p.m. Często mówi się w Szwajcarii, że jeśli mieszkałby w okolicy Interlaken król to swój zamek miałby właśnie na tym szczycie. Harder Kulm znany jest z wysuniętej na kilkanaście metrów poza skalny grunt platformy widokowej, z której przepięknie rozciąga się krajobraz na oba będące tu wizytówką jeziora Thun i Brienz. Z platformy widoczne jest również wejście do Doliny Lauterbrunnen na tle wspaniałych szczytów Jungfrau, Mönch  i Eiger. W czasie pogody widok wręcz przytłacza pięknem, a podziwianie go z zawieszonej w powietrzu platformy dodaje trochę dreszczyku emocji.

Harder Kulm

Na Harder Kulm wyjeżdżamy torową kolejką linową. Tak jak na naszą Gubałówkę. Dolna stacja kolejki znajduje się praktycznie obok głównego dworca kolejowego w Interlaken, tuż obok przejazdu kolejowego. W pierwszym momencie można jej nie zauważyć, bo to niewielki domek na zboczu góry przy samej ulicy. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na stację kolejki. Oczywiście łatwo zlokalizować go można przez Google Maps. Wyjazd do góry i z powrotem kosztuje 17 CHF / osobę dorosłą. Tu oczywiście działa nasza Swiss Half Pass, więc okazujemy ją w kasie. Wyjazd do góry zabiera nam około 10 minut. Z górnej stacji kolejki idziemy 7 minut do tarasu widokowego bardzo miłej restauracji  i oczywiście platformy.

Harder Kulm

Z góry wspaniale widać wspomniane wcześniej jeziora, a z drugiej strony możemy zachwycić się typowym dla Szwajcarii górskim krajobrazem z charakterystycznymi domami na soczyście zielonej trawce. Na szczyt Harder Kulm wyjeżdża się generalnie tylko po to, aby zachwycić się tym krajobrazem. Na tarasie restauracyjnym kupujemy dobrą kawkę lub piwko, wygodnie siadamy i najzwyczajniej w świecie relaksujemy się kontemplując krajobraz. Czy można stąd gdzieś powędrować? Oczywiście tak. Jest jeden szlak prowadzący w kierunku Augstmatthorn, szczytu, a w zasadzie grani, którą wiedzie jeden z najpiękniejszych szlaków górskich w Szwajcarii. Zaznaczamy jednak, że dojście to tego spektakularnego miejsca zajmuje 2,5…3 godziny.

Harder Kulm

Pierwsza część szlaku jest mało interesująca. Wiedzie przez las i czasem dość ostro pod górę. Musimy powiedzieć, że wystartowaliśmy na ten trakt, ale po około 30 minutach marszu zaczęło padać i niestety musieliśmy szybko wracać z powrotem do restauracji. Z przykrością stwierdziliśmy, że nie było nam dane zdobyć Augstmatthorn podobnie jak szczyt Männlichen, przed którym również pogoda zamknęła nam szlaban. Harder Kulm polecamy na krótki, odprężający wypad. nie ma tu chodzenia. A jeśli chodzi o przejście na Augstmatthorn to chyba ciekawiej jest zaatakować go od drugiej strony od Rothorna, na który wyjeżdżamy z Brienz parową koleją zębatą. Ta przyjemność jest jednak sporo droższa od tej kolejki na Herder Kulm. Kończąc nasz spacer po wybranych, jednych z najpiękniejszych miejsc w Szwajcarii zapraszamy do lektury artykułu będącego pomocą w zorganizowaniu wyjazdu do Szwajcarii. TUTAJ dowiesz się wszystkiego, czego sami doświadczyliśmy i co z pewnością będzie pomocne w planowaniu i wędrówce po Szwajcarii.

Kolejnym miejscówkom będziemy poświęcać już indywidualne relacje, aby dokładniej przedstawić szczegóły. Tutaj pokazaliśmy Wam trzy fantastyczne miejsca, które naszym zdaniem trzeba odwiedzić będąc w okolicy Spiez, Brienz, czy Thun.

Na koniec zapraszamy oczywiście na foto spacer po Lauterbrunnen, Öschinensee i Harder Kulm.  

FOTORELACJA - galeria zdjęć z tej wyprawy

 

 

Oceń tą relację, prosimy

Kliknij na gwiazdki

Średni wynik 5 / 5. 2

Bądź pierwszą osobą , która zagłosuje

Jeśli podobała Ci się relacja

Podążaj za nami

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Podziel się z innymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *